Witam!
Dziewczyny ja chyba osiwieję. Może pamiętacie jak kiedyś pisałam,że przypadkiem byłam z małym u rehabilitantki i bardzo mi nagadała,że tak późno przyszłam i że tej rehabilitacji to on bardzo potrzebuje. Poszłam do drugiej (nic nie powiedziałam o tej pierwszej), ta druga też powiedziała,że można by go trochę poćwiczyć. Nasza rozmowa tak się potoczyła,że rozmawialiśmy o tej pierwszej rehabilitantce i ta druga bardzo gadała na tą pierwszą. Byłam już przekonana,że trzeba będzie trochę pojeździć z małym na tę rehabilitację, ale w piątek miałam zaległą wizytę w Poradni Preluksacyjnej i po badaniu spytałam pani doktor ortopedy, czy widzi coś niepokojącego u dziecka. Usłyszałam,że absolutnie jest wszystko w porządku. Wtedy powiedziałam co mówią rehabilitanci, oczy pani doktor były szeroko otwarte ze zdumienia. Powtórzyła raz jeszcze,że ona nie widzi podstaw do rehabilitacji, skoliozy nie ma, chód i siadanie są prawidłowe. Na koniec dodała,że rehabilitanci już tak mają,że ze zdrowego zrobią chorego. Teraz to ja już naprawdę nie wiem co robić. Rehabilitować czy dać sobie spokój?