Maciejko, na pewno jest dużo racji w tym, co piszesz - mimo wszystko jak się człowiek nastawi, to później można się "rozczarować" (oczywiście, że i tak się dziecko kocha - bez dwóch zdań, ale jak przez pół ciąży myślisz, że to Jaś a później się okazuje, że jednak Małgosia, albo odwrotnie, to taka nutka zawodu pewnie się pojawia. Mi ogólnie obojętne, co mi tam siedzi, ale jak się już dowiem, czy to Fasola czy Fasol, to na pewno będę się do tej myśli przyzwyczajać. I to szybko).
Pisząc "rozczarować" nie mam na myśli pejoratywnego znaczenia.