Akuku, brawo! Madra mama to I madre dzieci
Moi Od malego nauczeni jedzenia warzyw. Dziennie zjadają po 3/4 świeże marchewki, do szkoły na snack maja pomidory galazkowe, ogórki kiszone, świeże czy owoce. Józio mając rok jadł cebule jak jabłko haha (chyba mam gdzieś zdjęcie) teraz trz, ale czosnek świeży. Potrafi na dzień dobry zjeść 5-6zabkkw czosnku. A jak sie słodko potem poci hahaha.
Z lulem gorzej, on ma strasznie słodki ząb, mimo iż u nas w domu słodyczy nie ma. Sa suszone banany etc. Co najwyżej herbatniki i lody (seba sam robi) wiec z to mu graj haha
Ale jak ma do wyboru batona czy pomidory albo winogrona, zawsze wygrają owoce czy warzywa.
Jak dzieciom pokażemy,tak bedą jedli i tyle, dlatego tez loilabym dziadków za to podsuwanie cukru.
Oni inaczej na to patrzą,bo dla nich często to była wielka nagroda, gdy nie było nic do jedzenia oprócz tego, co sami sobie w ogrodzie wyhodowali.