Ja pracuję w instytucie PANu (biologia), obecnie na stanowisku technicznym, chociaż mam cichą nadzieję, że uda mi się coś opublikować i przenieść na naukowe, tym bardziej, że mniej więcej wtedy, kiedy było zapłodnienie, obroniłam też doktorat.
Każdy dzień zaczynam od zsiadłego mleka, robionego przez zalanie porcji kefiru mlekiem (pasteryzowanym, nie UHT), a w kolejne dni już łyżeczki tego zsiadłego mleka, nową porcją. Przed ciążą to idealnie działało na metabolizm, bardzo go przyspieszało (warzywa też jem w sporej ilości), ale teraz jest trochę gorzej, ale nie zdarza mi się męczyć z zaparciem dłużej niż dobę. Płynów zawsze piłam dużo, przede wszystkim różne herbatki ziołowe (tylko te, które wolno) i owocowe. Wcześniej niezawodną metodą na zaparcie była kawa z mlekiem, ale teraz jednak z tego zrezygnowałam tym bardziej, że nie lubię jej aż tak bardzo.
Trudno mi sobie wyobrazić, że można w ciąży pracować na nocki. Czy naprawdę nie ma jakiegoś prawa, które na to nie pozwala?
Dzisiaj za to miałam poranną przygodę z samochodem. Akumulator się rozładował na mrozie i nie mogłam odpalić, musiałam poczekać na tatę, który podjechał z kablami, ale przez to zmarzłam porządnie w zimnym samochodzie. Mam nadzieję, że żadnej choroby z tego nie będzie, na szczęście w pracy mamy ciepło i już się rozgrzałam.