No i mnie też dopadło - ból gardła. Niestety to mój słaby punkt i wszystkie przeziębienia zaczynają się i kończą na gardle. Cóż, spróbuję miód i cytrynę, może też kit pszczeli. Na szczęście na grypę się w tym roku szczepiłam, więc mam nadzieję, że nic naprawdę poważnego się z tego nie rozwinie.
Dzisiaj odebrałam wynik betaHCG z wtorku - 2152. Dr chory, więc mam zadzwonić w poniedziałek, co dalej. Pani w rejestracji powiedziała, że dr zdecyduje albo dać mi skierowanie we wtorek na wszystkie potrzebne badania albo znów na betaHCG, żeby sprawdzić, czy rośnie.
Ja chodzę na NFZ i póki będzie wszystko ok, to tak zostanie, bo też mnie nie stać na tyle wizyt prywatnych - wolę oszczędzić pieniądze na maluszka. Wcześniej, po plasterki chodziłam prywatnie, ale to zupełnie co innego - raz na pół roku i w dodatku okazało się, że w miejscu, gdzie zapisałam się do lekarza rodzinnego mam zniżkę i płacę tylko 90 zł. W razie czego pójdę do mojej pani dr, ale na razie mam nadzieję, że nie będzie potrzeby.