reklama

Sierpniowe mamy 2015

zuzagk - oj biedo. Ja też całkiem odzwyczaiłam się od mieszkania z kimś. Dla mnie nawet 2 tyg w pl to czasem za długo, bo "dobre rady wykańczają" Pamiętam jak byłam w PL z 6 miesięcznym jocha i jak jeszcze czasem pił mleko to wode miał w temp pokojowiej, o ja go tak nauczyłam, to nie im wydawało sie ze wiedza lepiej i mi dawali bardzo ciepłą...do czasu iedy ich nie zrypałąm pożadnie. Było jeszcze kilkainnych sytuacji alepo jakimś czasie z obrazą odpuścili. Plus komentarze że wydaje mi sie że 7 rozumów świata pozjadałam...

Moim zdaniem warto im konkretnie i dosadnie wytłumaczyć, że wiesz co i jak robisz. A ich rady nie mają sensu bo tylko pogarszają sytuacje. A jeśli chcą widzieć wnuka tylko na zdjeciach to niech robią tak dalej.

Lepiej zuzia załatw to teraz bo jak przyjdzie mały i Cie chwyci niebieski blues to nie bedzie za dobrze...
 
reklama
boje sie, se jak Maly sie urodzi to ona bedzie wiedziala najlepiej co gdzie jak i kiedy. a przeciez to my mamy wiemy czego malenstwom potrzeba. wiadomo, ze czasami potrzeba pomocy. ale dopoki nie poprosze - nie chce jej wudziec. teraz babci nie ma, jak wroci i zacznie wtykac nos w nie swoje sprawy to bede musiala jej wszystko wytlumaczyc, nawet jesli nie bedzie to zbyt delikatne (jesli w taki sposob nie dociera)
to w koncu nasze zycie, nasze dzuecko i nasza sprawa jak zyjemy, na co wydajemy pieniadze i co decydujemy.

moze po prostu czas przestac ryczec :)
 
zuzagk popłakać sobie też trzeba. Tak już jest, że nawet jak sie nad tym głebiej zastanowisz wiesz, że placz tu niby w niczym nie pomoże, ale troche Ci ulży.

Musisz im kategorycznie zapowiedzieć, (tak jak ja swojej matce), że oni już mieli czas na wychowanie dzieci, ich już dawno minął, teraz jest Twoja kolej i to Ty masz się uczyć nawet i na błedach, bo jak sie nie wywrócisz to sie nie nauczysz a ich rady odnoszą odwrotny skutek i tylko psują relacje.

Wytłumacz, że chcesz sama się nacieszyć swoim szczęściem i że wystarczy jeśli będą Ci kibicować i czuwać z boku w razie potrzeby...
 
Pupui masz rację tylko czasami ciężko się zbierać na odwagę i tak wprost to powiedzieć ja mieszkałam z treściami 3 lata i cały czas czułam się jak nie u siebie ale nie miałam odwagi im powiedzieć Co tak na prawdę myślę itp.
 
Zuza - współczuje i radze jak dziewczyny! musisz ustalić reguły bo zwariujesz..
A co to bycia nieszczesliwą to miałam taki jeden dzień. dobrze, że tylko jeden bo można sie nieźle wkręcić.
Trzymaj sie i pamiętaj, że teraz to Ty i Dziecko jesteście najważniejsi.


Leon waży 4 kg :-D czyli przez 6 dni przytył ponad 300 gramów... :-)
 
zuzagk popłakać sobie też trzeba. Tak już jest, że nawet jak sie nad tym głebiej zastanowisz wiesz, że placz tu niby w niczym nie pomoże, ale troche Ci ulży.

Musisz im kategorycznie zapowiedzieć, (tak jak ja swojej matce), że oni już mieli czas na wychowanie dzieci, ich już dawno minął, teraz jest Twoja kolej i to Ty masz się uczyć nawet i na błedach, bo jak sie nie wywrócisz to sie nie nauczysz a ich rady odnoszą odwrotny skutek i tylko psują relacje.

Wytłumacz, że chcesz sama się nacieszyć swoim szczęściem i że wystarczy jeśli będą Ci kibicować i czuwać z boku w razie potrzeby...

Podpisuję się pod tym co napisała Papui obyma ręcyma [emoji6]
 
Zuzagk,
Rozumiem Cie bardzo dobrze i współczuje Ci bardzo... ja mam o tyle "dobrze", że nie mieszam z teściami. Gdybym z nimi mieszkała obawiam się, że albo bym sie rozwiodła albo zabiła. To straszne nie mieć w domu "azylu". Moja mama też trochę toksyczna jest i kocha dawać dobre rady. Na szczęście gdy zaczyna gadać "co powinnam a czego nie" mogę wtedy wyłączyć skype:). Ja zawsze mówię teściom co o nich myślę... i nie wiem czy to dobre rozwiązanie. Nie zachęcam do tego bo potem są kłótnie.. ale ja już tak mam, że muszę powiedzieć gdy mi się coś nie podoba.
Wiem jedno. Dobre rady mogą zabić radość z rodzicielstwa.

Nadal się obżeram :)
 
wlasnie co do tesciowej, sytuacja jest jasna. powiedzialam jak jest i jak bedzie. nasze relacje sa bardzo dobrze. ale po prostu babcie to juz nie moja bajka.. ja wiem, ze z moimi byloby to samo no ale z nimi nie mieszkam..
zstal mi tu jakis miesiac, niewiele z Babcia bo wraca tego 10 no ale co to za zycie jak ja mysle tylko o tym czy nie wkurzy mnie przez telefon..
dzisiaj odebralam telefon, mieszkamy na obrzezach miasta i akurat jutro pozyczamy nasze auto i jestesmy bez transportu no a przeciez dawid na trening musi dojechac wiec te kilka km wezmie taksowke, a ona ze pieszo ma isc, ze ona chodzila pieszo i ze mamy oszczedzac i musi isc pieszo. to ja sie jej pytam, czy zamawiamy ta taksowke za jej pieniadze i ze to nasza spr na co wydajemy pieniadze. taka blaha sprawa, glupia taksowka a potrafi mnie wnerwic.
najlepsze jest to ze ona strasznie rozrzutna, zadna sknera, wszystko by chciala nam dac mimo ze ny nie chcemy. ale my to juz prawa na przyjemnosci nie mamy.
wlasnie przeryczalam godzine, niby mi troche lepiej. chociaz pierwszy raz odkad jestem w ciazy spielam sie z Dawidem.
chyba wszyscy mnie tu wnerwiaja, niechze juz koncza to mieszkanie i jazda stad.
 
reklama
Zuzagk na podstawie historii z taxi wnioskuję, że dobre rady odnośnie jak żyć i jak wychowywać wynika z tego, że babcię tego uczyła mama i babcia. Kiedyś kobiety siedziały w domu i przekazywały sobie tajniki bycia idealną panią domu, kucharka i jak wychowywać dziecię. Dziś mamy studia, pracę i choćby internet i szkołę rodzenia. Niektóre starsze osoby nie zdają sobie sprawy, że czasy się zmieniły. Tak to widzę. Weź na to poprawkę i pomyśl, że raczej nie ma złych intencji tylko wychowała się w innych czasach. Trzymaj się [emoji8]
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry