reklama

Sierpniowe mamy 2015

Akuku,
Gdzie jestes? Cały dzień Cie nie ma to sie martwić zaczynam co tam u Ciebie? Może rodzisz?

Dzisiaj mam kryzys kryzysów. Czuje jakbym w ogóle w ciazy nie była.... Tz w negatywnym tego zdania znaczeniu. Czuje jakby dziecko miało sie nigdy nie pojawić. Tak w połowie ciazy ciagle byłam w euforii i przeglądałam ciuszki itd... Teraz czuje ze to trwa za długo.
 
reklama
pozwole sobie sie pozalic troche, moze chociaz ktos na tym swiecie mnie zrozumie. mieszkamy chwilowo u mojego w domu rodzinnym, nasze mieszkanie remontujemy. obok w domku mieszka Dawida mama, ktora ma przy domu sklep. tutaj w domu mieszkaja dziadkowie Dawida. babcia 6 tyg jest na miejscu 6 tyg pracuje w Niemczech. dziadek Dawida hoduje stwory kurczaki indyki i inne kroliki. niby mamy dla siebie 3 pokoje bo dom duzy, ale to jednak ma sie nijak do tego jak bardzo bym chciala stworzyc dom dla naszej rodziny. babcia Dawida dzwoni conajmniej 2 razy dziennie, wtryniajac sie we wszystko i komentujac wszystko. od naszych wydatkow, tego co jemy po nasze plany.
nie da sie wytrzymac, a ja zamiast cieszyc sie z tego, ze niebawem Maly bedzie z nami to siedze i rycze i tylko wyzywam sie na Dawidzie.
ja wiem ze czekamy na nasz dom, wiec czekanie jest warte wszystkiego, ale kiedy slysze rady tego jak mam sie odzywiac, ubierac i wychowywac dziecko to az mi sie noz w kieszenie otwiera.
poki co staram sie byc grzeczna, gorzej z dawidem, przestal die jutr spokojnie odzywac i coraz bardziej sie denerwuje.
obawiam sie, ze jak Malenstwo sie urodzi i tylko uslysze jakakolwiek rade, albo jak zacznie mi t dziecko karmic i przebierac to po prostu zabije.

tak o, chcialam sie podzielic moim blachym problemem. po prostu mam depresje, stad brak mojej obecnosci na forum.
 
Rozumiem że Cię drażni. Z jednej strony nie wypada i pewnie Ci głupio zwrócić babci uwagę,bo w końcu u nich mieszkacie i z uwagi na wychowanie gryziesz się W język, a z drugiej nóż się w kieszeni otwiera od złotych rad.
Dawid uważa tak jak Ty?

Uważam że jeśli Tak to właśnie on powinien porozmawiać z babcią o wtracaniu się.
 
Hej,
z budzeniem chodzi o to, zeby zapewnic odpowiedni poziom cukru we krwi (=energi do zycia). Nie tylko o przybieranie, ale tez taki maluch jak dluzej nie je to moze zaczac zapominac co potrafi, trudniej mu zlapac piers etc.
Wiadomo, bez przesady, nie ma co budzic jak sobie przysnie w nocy na 5h ale jakby to bylo codziennie 8h to bym sie zastanowila. Zwlaszcza, ze wlasny pokarm szybko sie trawi, na mm mozna dluzej pozwolic. Gdzies kiedys o tym juz pisalysmy, chyba na watku o karmieniu albo pielegnacji.

Ja tak mialam z mlodym, ze w pierwszych 2 tygodniach przy zoltaczce bardzo dlugo spal w nocy i potrafil sie nie budzic sam na karmienie od 20 do np 5-6. Wtedy bralam go z lozeczka ok 23-24 i przystawialam na spiocha, zeby jednak cos dostal, i potem pozwalalam mu spac w nocy. Jak zoltaczka minela to zrobil sie bardziej aktywny i czesciej sam budzil.

Zuza,
pozwol, ze zapytam - to babcia tylko taka zainteresowana waszym zyciem czy cala rodzina w ogole?
Wiadomo, trudny okres, duze wyrzeczenia z obu stron, bo i brak intymnosci dla was i oni pewnie czuja, ze mocno pomagaja, wiec moga oczekiwac wdziecznosci badz czuc sie zobowiazani do dawania wam dobrych rad, kto wie... I jeszcze taka duza zmiana nadchodzi.
Warto wykorzystac czas na rozmowe i poprostowac sciezki zanim jeszcze pojawi sie maluch, bo potem bedzie jeszcze wiecej emocji i zmeczenie i niepewnosc czy dobrze robicie i takie rozmowy czy uwagi moga sie roznie skonczyc.
 
uwaza zupelnia tak jak ja.
za kazdym razem jej jakis uwag i komentarzy tlumaczy jej ze ma sie nie wtracac. przepraszam, tlumaczyl, bo teraz juz taki spokojny nie jest. ja rozumiem, ze ona sie martwi, ze sobie nie poradzimy i w ogole, ale do jasnej cholery, mieszkamy u nich tylko dlatego, ze remontujemy nasze mieszkanie, za nasze pieniadze, to nie tak, ze oni nam zycie ratuja.
z reszta nie wazne, nie chodzi o zycie codzienne. po prostu boje sie ze jak sie Maly urodzi to bede bardziej niesczesliwa niz szczesliwa.
 
lunera, nie wiem jak to z nia jest. mieszkalismy od 4 lat osobno i po prostu mieszkanie z kims nie jest dla nas. ona mi "doradza" po czym przeprasza ze sie wtraca. na co ja grzecznie, ze sama wiem najlepiej i ze jak bede potrzebowala pomocy czy rady to na pewno sie odezwe.
po prostu czuje sie jak nie u siebie, Dawid z reszta tak samo.
do 10 wrzesnia Jej nie ma, pozniej zobaczymy.. przyspieszylismy remonty, zeby zdazyc sie wyniesc, niestety dostalismy mieszkanie, ktore musielismy zrobic praktycznie od podstaw zeby miec po swojemu wiec troche to potrwa.
 
Pupui,
Gulnij jeszcze z litr wody i sie poloz na lewym boku. Takiej pokojowej albo cieplej.
Ja mialam takiego stresa 2 wieczory temu. Nic slodkiego nie zadzialalo, tylko akurat herbatka nieslodzona, ale generalnie picie powinno pobudzic

Podpisuje się pod tą wodą. Na mojego działa zimna i położenie na lewym boku.
Zaraz mu to zafunduje, bo mieliśmy z M poważna rozmowę i maluch siedzi cicho. Dam mu jeszcze pół godzinki. Następnie szmata w rękę i idę myć okna u nas w sypialni.
 
reklama
No rozumiem, ze nie jest to komfortowe. Obecne reakcje Dawida tez pewnie powoduja jakis dodatkowy stres, nie tylko u niego i u babci, ale tez u ciebie.
A jak myslisz o tym co bedzie po porodzie, to masz juz jakis obraz sytuacji? Jak bys chciala, zeby to wygladalo w obecnych warunkach? Jakie sa plusy i minusy tej sytuacji?

Prawdopodobnie jak dla wiekszosci z mam, to nie bedzie latwy okres, nie tylko ze wzgledu na zmeczenie ale ze wzgledu na emocje. I niestety pewnie tez (w calym swoim szczesciu) czesto bedziesz sie czuc nieszczesliwa, nie tylko w powodu wtracania sie czy komentarzy innych, ale w ogole, nawet bez powodu. Nawet nie uswiadamiajac sobie dlaczego placzesz i wszystko cie tak strasznie dotyka. Ja za pierwszym razem uzalalam sie tak nad soba chyba z miesiac. Mimo, ze niczego mi nie brakowalo, wszyscy bardzo delikatni ze mna byli, a z mlodym nic sie nie dzialo.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry