Aneczka - ja piję jedną kawę dziennie. Niezbyt mocną. Nie zauważyłam jej negatywnego wpływu na Vinciego.
Lunera gratulacje! Diego - Siemanko !
Pupui - Ty miałaś odpoczywać, a nie góry przenosić!
Trzymam kciuki za wizyty i kontrole!
U nas chyba dobrze. Chociaż wydaje mi się, że przerwy między karmieniami się skróciły i że straaaasznie długo Leon wisi na cyckach. W dzień w trakcie karmienia nadrabiam forum albo czytam. Najgorsze jest to, że nie potrafię spać w dzień. Czyli nie mogę odespać nocy.. Jeszcze jako funkcjonujemy.
Młody jest coraz bardziej aktywny, właczył mu się tryb czuwania z otwartymi oczami.
Wczoraj mieliśmy wizytę teściów - przyjechali o 20 (!!), Teściowa wyperfumowana... jak do Leona doleciał zapach to zaczął się drzeć w niebogłosy. Już nie mówię o ściąganiu mu skarpet i drapaniu po stopach...Później jeszcze wzięła Go na ręce bez niczego, zero kocyka, pieluszki, nic... Myślałam, że szału dostane... Zabrałam Go i poszliśmy się karmić. Zamiast spać przed kąpielą to Młody prawie godzinę krzyczał. Może jestem przeczulona i jakaś dziwna, ale jak ja jadę do jakiegoś dziecka w odwiedziny i to dziecko śpi to staram się nie obudzić i nie dotykać. Ech,,,, i ciągłe porównywania do drugiego wnuka. Wyzaliłam się...
Dziś udało mi się wreszcie skończyć prasowanie... jeszcze poszpitalne. Jak znalazłam koszulę porodową to wyłam. Mam traumę jeszcze. Przybiegł Mąż i jak mnie zobaczył z tą koszulą to też Go złapało.
Milego dnia Żuki!