Oby się te Wasze porody w końcu rozkręciły, kciuki!
My dzisiaj byłyśmy u położnej na ważeniu. Mamy 3450, więc super, bo powinno być min. 3400. Pochwaliła też, że potówki prawie zniknęły - tam, gdzie są, mam po spacerze przemywać wodą, żeby pot zmyć, a był już taki moment chyba we wtorek, że nawet na buzi miała krostki i bałam się, że to jakaś alergia na to, co jem. Wygląda na to, że nie, na szczęście, bo jem w miarę normalnie, nabiał, chleb na zakwasie pieczony przez męża też już wprowadziłam, owoce bez problemu. Od kiedy wróciłam z wyprawy do położnej, to jak nie karmienie, albo pielucha, to po 15 minutach w łóżeczku płacz i szukanie cyca. Właśnie ją zamotałam w chustę i jak na razie śpi pięknie, a ja nastawiam zmywarkę. Nie mierzyłam jej, ale długa jest, bo po związaniu trochę nieudolnego kangurka, musiałam ją jeszcze z tyłu przewiązać, żeby mi się pod nogami nie plątała. Ktoś kiedyś pytał, jaką mam chustę: jest to pożyczona od znajomej chusta Natibaby. Pewnie jeszcze nie jest idealnie związana, ale ważne, że spróbowałam no i mała śpi, a ja mam wolne ręce.