Kochane jednak wstrzymałam się ze szpitalem. Zadzwoniłam drugi raz do mojego ginekologa na NFZ by zapytać czy kiedy przyjadę to będę zmuszona się położyć? Powiedział że nie będzie mnie badał bo nie ma takiej potrzeby, od razu mnie położy i podepnie pod kroplówkę. Zapytałam czy jest taka potrzeba czy może jednak wystarczy zbadać w końcu to 21 tc i podobno naturalne jest stawianie się macicy? Krzyknął do mnie "to po co w ogóle Pani do mnie dzwoni??? Jak jest Pani taka mądra to niech Pani tak robi skoro wie lepiej!" Poeiwedziałam że się martwię stąd moje pytania tym bardziej że mam małe dziecko w domu i zależy mi najpierw na badaniu. Oburzony stwierdził że za dużo kombinuję. Tak mnie zdenerwował, że się poryczałam. Zadzwoniłam do zastępcy ordynatora szpitalnego który wyśmiał słowa mojego ginekologa (ordynatora) i powiedział żebym przyjechała na 15 00 i sprawdzimy to, bo jak najbardziej badanie pozwoli stwierdzić co i jak.
A do tamtego skur..... więcej nie pójdę!!!! Póki co wzięłam na dzisiaj urlop i leżę plackiem w oczekiwaniu na wizytę...trudno, zapłacę ale nie pozwolę się tak traktować ani faszerować niepotrzebnie...