reklama

Sierpniowe Mamy 2018

Dzien dobry,
U nas dziś równiutko 3 tyg do terminu, ale ten czas leci, wiec zaczynamy 38 tydzień i jesteśmy już w bezpiecznym terminie :) to powinno mnie zmobilizować do ogarnięcia w 100% toreb szpitalnych i do zrobienia porządku w pokoju małej. Stwierdziłam jednak, ze lepiej kupię te organizery w ikei, bo po pierwsze komoda jest z ikei, wiec musi pasowac, a druga rzecz to jakby mi brakło czy coś to ikea jest pod nosem, a w lidlu maja to tylko w aktualnej ofercie w tym tygodniu. I dziś wieczorem pojedziemy do ikei ;)
Zobacz załącznik 884450

U mnie dziś tak samo ;) jak to mój ginekolog powiedział, ciąża donoszona ;) już 38 tydzień :)
 
reklama
U nas też znowu gorąco... posprzątam chatke i idę na dwór. Piekę dziś babeczki Brownie z malinami, jedziemy pierwszy raz do rodziców najlepszego kolegi syna z przedszkola:) fajna przyjaźń od przedszkola,A ja coś czuje,że z jego rodzicami też się zakumplujemy:)

A z innej beczki...czy przed porodem zwiększa się ilość śluzu? Bo dziś i wczoraj tone w takim ale żółtym...Mam nadzieję,że to nie infekcja. Dziś z terminu USG 39+0....
Ja wyszłam teraz z dzieckiem na podwórko. Chwilkę posiedzę pod drzewem w cieniu ale już czuję ten gorąc. Natalka wyławia listki z basenu i po południu kąpiel☺ ja tylko nogi bo boję się infekcji.
Ja mam cały czas dużo takiego gęstego biało żółtego śluzu ale czop to nie jest. ☺
 
Ja tak miałam wczoraj... Taki zły humor mnie ogarnął.. Zamknęłam się w łazience, napuścilam trochę lodowatej wody żeby się ochłodzic i troszkę sobie poszlochałam. A mój się dobijał i sprawdzał czy żyję xd ale chyba widział że mam gorszy dzień bo jak wyszłam i położyłam się w sypialni to zaraz przyleciał z wiatrakiem, położył się obok i proponował mi różne rzeczy czy czegoś mi potrzeba itp
Dziś już chyba lepiej ale mimo wszystko boję się jak cholera... Jeszcze nienawidzę szpitali także na pewno wcześniej się nie wybiorę tylko jakby mi wody odeszły lub skurcze były tak silne.. Jestem przerażona

Eh..to widzę, że nie jestem sama, też strasznie boję się porodu, i też będę czekać w domu aż coś konkretnie zacznie się dziać..chyba nikt z nas nie lubi szpitali eh..;/
 
Dziękuję Dziewczyny.
Powiem Wam,że wczoraj miałam ochotę to przytulić, bo dostał idealną pracę dodatkową,A się komplikuje i się denerwuje,że jej w końcu nie dostanie (problem z papietami). I widzę jaki zdenerwowany...I ja to uspokaja, mówię żeby pisał maile na spokojnie,wyjaśniał i że trzeba myśleć pozytywnie. A on mi na to,że wie,ale tak chce się wygadać. Więc cieszę się,że mi chce się wygadać. Ale....Ja pierwsza tego nie złamie, wiecie dlaczego? Dlatego co usłyszałam od niego podczas całej tej sytuacji. Nigdy nie czułam takiej obojętności z jego strony, nigdy nie czułam że naprawdę chce się rozstać. I to ja wychodziłam z inicjatywą każdej rozmowy... I ja mówiłam,że mi zależy,że chce się zmieniać...od niego nic takiego nie usłyszałam. Więc poczekam...

Teraz wrócił z siłowni, bo chodzi przed pracą i chciałam przejść koło niego w kuchni, A on na to do synka "chodź zapytamy Weronisi kiedy wyjdzie I posłuchamy co ona tam robi" i przyłożył razem ucho, zapytali kiedy wyjdzie... No chociaż tyle...
Widzisz cierpliwości☺ powoli powoli ☺ w dobrym kierunku to idzie ☺
 
Ehh teraz te gorsze humory chyba będą się pojawiać... Ja przed wczoraj nagle zaczelam płakać, mój pyta co się stało, a ja sama nie potrafiłam mu odpowiedzieć na pytanie dlaczego płacze. Przyszło nagle, taka jakby próba wyładowania się, złych emocji itd wczoraj było już lepiej, ale czasem czuje się taka bezsilna, już chyba zneczona ta ciaza i właśnie tylko zmianami nastrojów. Faceci nie maja z nami teraz łatwo, mój ze mną to szczególnie. Czasem aż sama go podziwiam, ze potrafi zachować zimna krew...
Znam to doskonale. Niby wszystko ok, ale wystarczy błahostka żeby wywołać lawinę emocji takich jak placz czy złość :). Biedni tatusiowie muszą dzielnie znosić te nasze humory.
 
To Ci powiem taki numer: jak urodziłam dziewczynki, to ok 24h później spora awaria była i na, powiedzmy osiedlu, nie było wody przez weekend, w szpitalu też, a jak była to tylko w umywalce. Że nie wspomnę o tym, iż w spłuczkach też wody brak... a na oddziale położnice, które krwawią...ma sa kra! W jednej toalecie był bidet, to wiadomo gdzie chodziłam [emoji14] Wyobraź sobie jak ja marzyłam o prysznicu w domu i własnym kibelku :)
To naprawde musialo byc trudne [emoji14] nie wyobrazam sobie sytuacji, zebym w domu nie miala wody i nie wziela minimum dwoch lodowatych prysznicow dziennie :D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry