@kasiak85 trzymam za Was kciuki, wiem jak cholernie trudne jest patrzenie na cierpienie własnego dziecka i wiem jak dobija matczyna bezsilność. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze wrócicie do domu, mam nadzieję, że jak najszybciej

pozdrawiam Was.
Ja mam za to ciężką nockę za sobą, Martunia zamieniła sobie dzień z nocą i do trzeciej nad ranem niuniała się u mnie na rękach, za to teraz strzela uśmiechami i życzy sobie mojej ciągłej uwagi, bo ma ochotę "pogadać". Milunia z kolei śpi jak.. .no śpi. Muszę kupić dziewczynkom leżaczki bujaczki, to może będę miała choć odrobinę czasu dla siebie, dla Jasia, na posprzątanie mieszkania, zrobienie obiadu, na który nie mam kompletnie pomysłu

..spoko, marta zaciesza do krzesła.
Coś chciałam się Was zapytać i zapomniałam