W mordę. oczywiście pisałam na telefonie i aplikacja się wyłączyła. Bardzo często ostatnio mnie to spotyka. Włączyłam na komputerze - to strona mi się ładować nie chce, ładuje się i ładuje.
Jeszcze raz wszystkim dziękuję za kciuki i gratulacje

Po obronie poszliśmy spać

Bo ja spałam kiepsko i mało, a K. w ogóle bo zaraz po nocy pojechał po kwiaty, a potem ze mną na uczelnie. Teraz byli teściowie i moja mama z ciachem i pogratulować

Niestety z tej okazji K. spał tylko jakieś 3 godziny i teraz znowu poszedł na nockę...nie lubię takich sytuacji bo...ja cierpię z tego powodu, że on ma źle

Bo ja zalegnę w łóżku, a on...musi tam pracować do 6 rano po 3 godzinach snu, ech..
Oczywiście przeczytałam wszystko, ale większości nie pamiętam
Kaspian, bardzo mi przykro, że to akurat taka rocznica..ale jestem pewna, że teraz ktoś nad Wami czuwa z góry.
Anna o Twojej mamie nie sposób zapomnieć

Padłam ze śmiechu

)))) Ja wiem, że dla Ciebie to jest "ciężkie" i raczej mało zabawne, no ale dla nas to śmiechowe sytuacje

)) hahah trafna uwaga - może faktycznie szukała kafejki internetowej

Co do ruchów - ja też nie wiem co to znaczy "za mało" albo "za dużo" bo są takie dni, kiedy rusza się bardzo sporadycznie i niewiele, a są takie, że potrafi zaszaleć

Oczywiście zwłaszcza nocami

Dlatego nie rozumiem jak można rozpoznać kiedy jest za dużo, a kiedy zbyt mało
Z tym gbs'em to chyba faktycznie trzeba jechać do szpitala jak odejdą wody - też patrzę przez pryzmat tych znajomych, których sytuację opisałam ostatnio. Wody odchodziły jej już w domu, a antybiotyk jej podali stanowczo za późno. A jak nie ma wód - nie ma ochrony.
Ja lubię ćwiergolenie ptaków

ale właśnie jakiś wróbelków...u mnie często latają jakieś wrony, czy inne badziewne ptaszyska, które tak kraczą, że szkoda gadać. K. natomiast w ogóle nie lubi żadnego ćwiergolenia bo jemu dużo rzeczy przeszkadza w zaśnięciu

Ja lubię jak ptaki rano ćwierkają, tak jakoś mi się robi miło, błogo
hehe kiedyś w Gdańsku jak miałam pranie na balkonie (zabudowanym, ale szyba była otwarta) to mi jakiś ptak zniósł jajo na spodnie

I zostawił, niestety nie udało mi się "wysiedzieć"
Co do gości w domu to w sumie lubię

Ale widzę, że ostatnio zaczyna mi brakować takich dni, żeby nikt się nie pojawiał. Tak żeby siedzieć w domu, móc chodzić w piżamie, cieszyć się sobą nawzajem i nie czekać na gości. A jak tutaj mieszkamy to często ktoś wpada, no bo znajomi teraz w zasięgu ręki
Martyna, jak popatrzyłam na zdjęcie na telefonie to odniosłam też wrażenie, że w tym foteliku może tak ma być

Ja też bym zostawiła
Madison, bardzo się cieszę, że już lepiej i nas "nawiedziłaś"

Teraz już będzie tylko lepiej.