Witajcie ciezaroweczki!
Ja znowu odciagam, obudziły mnie piersi jak kamienie, czyli udało sie dotrzeć do nawalu. Synek to non stop wtedy wisiał na piersi i rozladowywal to, a tutaj musze zobaczyc jak to działa i sobie krzywdy nie zrobic.
Mało sypiam, wciaz emocje gora, ale to i tak duzo wiecej niz normalnie sypia świeżo upieczona mama
Chciałabym do domu dzis, ale chyba nie ogarne sama nowej logistyki i lepiej zaczac od weekendu i robic to z M.
Synek tak słodki mówi do telefonu: mammmusia.
Niania uczy go imion siostr. Nie wiem co robic, wracac czy zostać do domu.
Wczoraj pielęgniarka noworodkowa zlamała mi serce, przyszła po pokarm i stanęła w drzwiach z tym wozeczkiem dla noworodkow z dzieckiem w środku, placzacym. Tak mi strasznie przykro, ze u mnie wszystko do góry nogami i nie przeżywamy tego jak poprzednio.
Patrze przez okno na druga stronę patio, na oddział neonatologiczny i oiom i maja zaciagnietne rolety. Nic nie mozna podejrzec, choć z takiej odległości niewiele widac i tak.
Czekam na poranną wizyte M, ale to jeszcze z półtorej godziny. Tak sie nam poukładalo, ze u niego trwa najważniejszy zawodowy okres od dawna, mam nadzieje, ze jakis urlop latem weźmie, moze akurat jak wrócimy wszystkie trzy do domku.
Monya - ja z synkiem to nie wnikalam co i jak z pokarmem. Tylko automat - przystaw, odstaw, choćby 50 x dziennie. Teraz bardziej, siła rzeczy, temat mleka mnie interesuje. Byłam w szoku jak pierwszy raz zabralam cos tam na dnie, a pielęgniarki zadowolone, za biorą i wróciły z dobra wiadomością, ze 3 czy 5ml! Takze fakt, ze na pierwsze karmienia to jakies naparstki wystarcza
