reklama

Sierpniówki 2014

reklama
Martyna - i jak poszło ? ja miałam to szczęście że pisałam starą maturę bez matematyki :tak:

Madison - czyli rodzisz w medicover ?

Natkusia - doskonale znam to uczucie , patrzysz na bliską osobę i wiesz że nic nie możesz zrobić , to bardzo przykre .

Caltha - też się zastanawiam nad salą 1 -osobową , ostatnio byłam w dwójce i w sumie na początku dziewczyna nawet mi małą podawała do łóżka bo ja ledwo stałam ale jak zaczęły się właśnie odwiedziny to przestało być tak miło , całymi dniami mąż siedział nie wspominając o innych gościach nawet jak karmiłam to nikt nie raczył wyjść : / , leże z wywalonym cycem a tu pielgrzymka idzie i się gapi : /, obok była 6 -tka , nawet nie chce wiedzieć co tam się działo :)
 
Moim zdaniem w salach po porodowych powinien byc zakaz sprowadzania gosi wiecej niz dwoje jednocześnie i niedluzej niz 30 minut. No mąż to inna sprawa bo kazda chce miec go przy sobie.
 
Anna - może to dziwnie zabrzmiało , nie miałam nic przeciwko mężowi ale na czas karmienia fajnie by było gdyby wyszedł a nie gapił się na moje cyce , to krępujące było , a jak do męża dołączyła reszta rodziny to widownia spora była .
 
Dziewczyny no nie za dobrze poszło bo ja talentu do matematyki nie mam ;-) nikłe są szanse żebym zdała;-) Ale pocieszam się tym, że polski ustny w tamtym roku zdałam elegancko na 100 %:-D pisemne też niczego sobie. Tylko ta zmora "matematyka".

Ale trudno - ŻYCIE ;-) Na razie kończę sobie roczną terapię uzależnień i podoba mi się ;-)

A żeby było śmieszniej- bite 2 lata przepracowałam w biurze rachunkowym i nigdy problemów z niczym nie miałam, a z matematyki totalna noga jestem:-) ! Choć jestem zdania, że ten przedmiot kompletnie nie jest potrzebny. Szkoda, że tylko on blokuje mi drogę na studia wyższe ale trudno :happy2: mam jeszcze 3 lata na poprawkę - a nuż się uda :-p

Dodam jeszcze- co do sali to ja byłam na dwójce i nie przeszkadzał mi mąż "sąsiadki", fajnie było z kimś pogadać i w ogóle bo jak później jedną dobę byłam sama to nie ukrywam, że było totalnie nudno :dry: Każdy ma inne podejście. Mi po tej CC było wszystko jedno. Nawet jak przyszła Pani od laktacji- wyciągnęła mi cyca przy wszystkich, zaczęła wyciskać to i tak było mi wszystko jedno czy się ktoś gapi, czy nie;-) Cycek jak cycek :-)
 
Ostatnia edycja:
a ja sali 1 nie chce bo maz w pracy caly dzien a jak z kims sie lezy to zawsze mozna kogos o jakas przysluge poprosic;-), poza tym ja zwierze stadne jestem i raczej smutno by mi bylo samej
 
Te sale wieloosobowe to jakaś tortura. W takich chwilach trzeba sie zmagać z takimi problemami... Mnie to czasem w poczekalni jakies ktos mega wkur...., a co dopiero jakbym była w koszuli nocnej, z wietrzacym sie kroczem, jak to każą i karmiaca piersia...

Amelia - to nasz ambitny plan :) Moja ginekolog, pracująca kiedyś i wychwalajaca Orłowskiego jest z tym ok, ale kazała obiecać, ze nie będziemy tam rodzic przed 34tc, ze wzgledu na ew koszty opieki nad wczesniakami, ani kontaktować sie teraz zeby sie nie nastawiac. Ale i tak na 19 maja umowilam wizyte 'kwalifikujaca' do porodu z moja ulubiona gin. Chce juz o tym pogadać. Oczywiscie nie nastawiam sie ;)
Teraz jest fajna promocja - do miesiąca (lub 50.000 zl) na oiom'ie w cenie. Ale tu musi byc jakis haczyk. Pewnie w większość przypadków oiom potrzebny krótko, a dłużej zwykły oddział neonatologiczny, niewiele tańszy niz oiom...

Jak juz pisałam- ja rodze w 37/38tc, a dzieci bedą silne i ok 3kg :)
 
W tym szpitalu, w którym ja chcę rodzić odwiedziny są od 14 do 18 tylko :) nawet mężowie mogą być od 14 dopiero (pani powiedziała, że ewentualnie trochę dłużej niż do 18). Ciekawe, czy w praktyce też tak jest. A ilość kobiet zależy od tego ile na daną chwilę rodzi...bo jak jest wysyp to muszą upychać więcej niż 2 :)

Jak leżałam w szpitalu to rozmawiałam z dziewczyną z sali o odwiedzinach...ona tak jak i ja - chciałaby żeby w szpitalu tylko mąż przy niej był, a nie tabuny ludzi. Jestem w stanie przeżyć też jednorazową wizytę dziadków :) czyli teściów i mojej mamy, ale nie w pierwszym dniu po ;) I nawet nie chodzi mi o cycek na wierzchu bo po leżeniu na "helikopterze" przy 20 osobach jest mi to obojętne, ale dla mojego komfortu - mogę wyglądać bardzo źle, czuć się bardzo źle, mogę sobie z czymś nie dawać rady i to wszystko może być bardzo trudne dla mnie. Więc szczerze - wystarczyła by mi jedna dziewczyna w sali, która też preferuje tylko wizyty męża ew. dziadków :D Ale wiadomo, jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma :-D

Oby lekarze, pielęgniarki i położne nie były wredne to dam radę :)


aaa widzę że był temat wiary - dla mnie też ważne kto jakim jest człowiekiem, a nie jakiej jest wiary. Ja po prostu lubię dobrych ludzi :-)
 
Kurcze chyba jutro przeleze caly dzien zeby na czwartek byc wypoczeta bo w czwartek 4.29 pociag do Rzymu mam, mam nadzieje ze juz w ciazy nie bede musiala do nich jechac jakos mnie brzuch troche boli kluje, co do twadnienia trudno mi cos powiedziec bo tkanka tluszczowa utrudnia mi ocene.
 
reklama
Madruszka - a co Cie do Rzymu wzywa? Rzym, piękny Rzym, pojechalo by sie, oczywiście rekreacyjnie.

Izis - az mi sie na wspominki po Twoim poście wzięło :)

Ja miałam pokoj 1 os, miałam tv, akurat był start olimpiady letniej w Londynie :)
Fakt, ze troche nudno jest, niby dziecko jest, a spi i spi i nie wiadomo co robic. Wisialam na telefonie, smsach i mailach. M był całymi dniami z nami. Na spanie wracał do domu, bo jednak wygodniej, a ja oddawalam małego pielęgniarkom.
Na każda zmianę pieluchy i kąpiel wzywalismy pielęgniarkę, tacy bylismy zieloni i spanikowani :)
Odwiedziny to lubię, ale swoich :) Moja położna tez wpadala pogadać.
Po 2 dniach juz miałam dosyc i chciałam do domu i na świeże powietrze, było 30 stopni. A w domu - zal ze nie na pielęgniarek, położnych i tego mega wygodnego, elektrycznie ustawianego łóżka ;)

Pewnie jak sie trafi na fajna dziewczynę to dobrze miec takie towarzystwo. Słyszałam o przyjaźniach zawartych na porodowkach :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry