reklama

Sierpniówki 2014

Cześć dziewczyny :)

Nie było mnie tydzień .... - Ale widzę, że i tak nikt nie zauważył ......

No nic.. :-p

U nas, powoli do przodu, zaliczony szpital (AZS) z Dominikiem. Na szczęście bez potrzeby zostania w nim. Codziennie, sprzątnie, pranie, gotowanie, mycie podłogi na kolanach 2x dziennie i na nic nie ma czasu..

Przepraszam więc, że Was trochę zaniedbałam. Kurcze.. czas leci, nawet nie wiem kiedy zleciało te 27 tygodni eehh..

Ewcia- Kochana moja współczuję Ci bardzo. Trzymam &&& ogromnie za Ciebie i Maleńką ;*
Domi88- GRATULUJĘ SZCZERZE Z CAŁEGO SERDUCHA MAŁYCH KRUSZYNEK ;**

Wczoraj musiałam kupić Dominikowi Bebilon Pepti.. stwierdzam, że on nie chce tego pić i nie wiem co ja mam zrobić bo musi dostawać jakiś wapń, białko noo ... :no::no:

Rano zaliczyłam biedronke i kupiłam karton pieluszek. Nie kupowałam LOVELI bo pranie chcę zacząć dopiero od początku lipca, nie widzę sensu robić tego wcześniej. Miesiąc przed porodem chyba w zupełności wystarczy?
Nasmażyłam kotletów i Zaraz zbieram się z małym na spacer drugi raz już.
 
reklama
GosiaDr ja też już słyszałam takie gadki np. od mojej teściowej. Dwa tygodnie temu byliśmy na weselu i poprawinach. Na weselu byłam do końca bo to wesele brata mojego M i pojechaliśmy potem do hotelu - wiem, że po weselu przez godzinę rodzina coś tam sprzątała ze stołów trochę, resztę oczywiście obsługa. Wiem, że pewnie się nagadali, że mogliśmy z M zostać i pomóc, ale ja nie miałam siły- poszłam na to wesele chora, gardło mnie bolało, kaszel mnie meczył, ledwo mówiłam, a po całej nocy brzuch jak kamień - i tak długo wytrzymałam i marzyłam żeby sie położyć. Oczywiscie nie spałam. Po weselu teściowie i rodzina mojego M od 10 do 13 siedzieli ciagle w naszym pokoju - bo w swoim nie mieli łazienki. Poza tym nic prawie nie wzięli i co chwilę było pożycz suszarkę, żel pod prysznic, szampon, waciki itd...:angry:
Więc nie dało się odpocząć.
Na poprawinach sobie wymyślili że ja jako że nie piję to zostanę do konca i odwiozę wszystkich na 2-3 kursy, tzn. rodzinę mojego M. Mój M oczywiście od razu im powiedział że nie ma takiej opcji, bo jestem chora, zmęczona itd.
Teść powiedział "oj, teściowa też była w ciąży i to 4 razy, a w pierwszej ciąży do roboty jeździła do końca i wszystko robiła, to i Sylwia da radę, odpocznie w poniedziałek" :szok: ale i tak się nie zgodziłam. Pojechaliśmy do domku ok. 19 a rodzina mojego M dotarła do domu ok.23 - i ja miałabym na nich czekać, tak? :szok: poza tym nie po drodze było wszystkich odwozić, bo mieszkamy w zupełnie innym kierunku, dotarłabym do domu chyba na 1 w nocy...

Od teściowej też kiedyś już usłyszałam, że ona w pierwszej ciąży to jeszcze dzień przed porodem w pracy była... Ale że w kolejnych trzech ciążach siedziała w domu, bo nie pracowała to już sie nie chwali:tak:
Takie były czasy, a teraz jak można wziąć l4 to dlaczego nie skorzystać...

Z resztą w moim otoczeniu jest dużo osób które "zawsze mają najgorzej", powiesz im że coś ci dolega, że się źle czujesz, to "on i tak ma gorzej":tak:
 
Martuśka to się bardzo cieszę, że zaliczasz się do tych co mają idealne wyniki i kawa oraz rabarbar na Ciebie nie działają :) oby tak dalej było. Ja niestety mam marne wyniki więc tutaj nie będę polemizowała :)

Posiedziałam w wannie uffff jak fajnie... chyba się nudzę...
 
ja w ogole nie wyobrazam sobie jak mozna przed kogs sie wcisnac i nic nie powiedziec,:szok: zapytac sie np czy moge przed pania bo zona w ciazy ? itp szok.:szok:
Uwielbiam gadki w stylu jak ja bylam w ciazy, w twoim wieku ..., bawi mnie mnie to ale zawsze mam jakas odpowiedz na to :cool2:

BB dalej nie daje mi powiadmien:baffled:

Co do kluczy, w polsce tez wszyscy maja klucze do kazdego ale w razie wypaku, jak ktos idzie do kogos do domu to pierw dzwoni powiadomic , ze tam idzie , potem dzwonek do drzwi ,jak nikt nie otwiera to wtedy kluczy sie uzywa

Ja ogarniam chate, meczace strasznie , co chwile musze odpoczywac. Dzidzia coraz wieksza bo juz mi nie wygodnie z moim brzuchem:cool2:. Ide posprzatac kuchnie
 
Martyna ja poprałam już ciuszki i to co uprasowane, wsadziłam do komody ,przykryłam czytą ściereczką zeby się nie kurzyło i git;-) a nie wiadomo kiedy nam dane będzie urodzic lub isc do szpitala..Patrząc na to co się na forum dzieje wszystko jest mozliwe...nie chciałabym obciążać tym kogokolwiek a tym bardziej prosić o to męża bo by biedny nie wiedział co z czym:-D a tak to głowa spokojna...ale to moje zdanie:-)

co do tego wpierniczania się w kolejkę i ustępowania ja nie mam o czym mówić bo mi się ani to ani to nie zdarzyło ale....ostatnio jak stałam przy stoisku mięsnym babka jakaś ok 60 lat, zobaczyła ze jej kolej na obsłużenie to tak się przepychała,że specjalnie mnie popchnęła i nawet przepraszam nie powiedziała..mało brakowało by mnie w brzuch łokciem uderzyła....No to ja tak się wkurzyłam ,że na cały głos do męża powiedziałam"patrz jaka niewychowana babcia, nawet przepraszam nie powie,tylko się przepycha i ludzi popycha" ludzie mnie poprali w kolejce i zaczeli gadać jacy to ludzie co niektórzy są niewychowani:-D

a ja wkońcu znalazłam to nieszczęsne łóżeczko...poprostu szukałam nie na tym strychu co trzeba, bo mamy 3 skrytki:-D już wyprałam i się suszy na słoneczku...synek mi pomagał, znowu miał zabawę, chlapania się wodą;-)

ostatnia partia ciuszków mi się wyprała...idę prasować;-) i powiem wam ,że mam porównanie, prałam kolorowe ciuszki w dzidziusiu, w proszku i są jakieś takie dziwne jak dla mnie w dotyku a teraz białe wyprałam w płynie i jeszcze użyłam płynu do płukania-jakiegoś niemieckiego dla dzieci i ciuszki są tak delikatne jakby wszystkie conajmiej nowe były.....
 
Dziewczyny, zmobilizowałam się. Wstałam z łóżka, zawiozłam dziecko do fryzjera, bo jeszcze chwila i warkocze mogłabym Mu zaplatać:tak: Wstąpiłam do apteki, potem nasz wiejski sklepik zaliczyłam. A tam tak miło się zrobiło, kilka komplementów i czereśnie mi zamówią na jutro, i w ogóle z uśmiechem wyszłam.
Włączyła, pierwszą partię prania dla Malutkiej, dałam obiad dziecku i leżę!!!!

I doszłam do wniosku (może mało odkrywczego) :te moje dołki emocjonalne to z nudów, bezczynności i braku realnego kontaktu z ludźmi (wirtualny mam przecież z Wami:-D).
 
Kurd.k.a przy was to nie mozna drzemki zaliczyc :-/ szok ile wy tu namazalyscie!!!!!!!

Co do kawy to pijam bezkofeinki i u mnie w niej wiecej mleka i cukru niz samej kawy hihihihu moj to twierdzi ze lepiej zebym same mleko pila !!!!
Martynka dobrze ze jestes :-* :-*

Zaraz znowu beda mnie molestowac ,ale lekarka jeszcze do mnie nie dotarla -zakladam ze jest ok albo bez zmian skoro informacje do mnie nie docieraja
 
No i d...! U mnie w najblizszej Biedrze nie bylo nic dla kobiet w ciąży a na to liczyłam! Byly tylko ubranka dla niemowlat ale najmniejsze 74-80 zatem nie kupowalam jeszcze. Jedyne co kupilam to torbe do szpitala bo byly po 36 zl czy cos kolo tego. Ja tam nigdy nic nie moge utrafic z gazetki albo nie ma albo juz wykupione...ciekawe co w tym lidlu moze by tak jutro sie wybrac...
Co do przepuszczania, ustepowania miejsca to mnie ostatnio rozbawil gość jak bylam na ostatniej wizycie. Prze pokojem położnych kolejka tradycyjnie i wszystkie miejsca zajete. A na jednym siedzial mąż co zona przyszedł oboje tacy przy tuszy a on prawie brzuch mial taki jak ta zona i mowi do mnie proszę...zwalniajac mi miejsce. Po czym dodaje chociaż ja tez w ciazy jestem tylko ze juz w 11 miesiacu to juz postoje:-) Niezly byl z niego ubaw wogóle! Powiedzialam mu ze najwyżej bedziemy sie zmieniac;-)
tak pozatym to tylko raz na początku poprosilam o przepuszczenie mnie na pobranie krwi bo musialam lezec a tam kilometrowa koleja! Tak to stoje wszedzie w kolejkach nikt mnie nie przepuszcza a ja nie umiem sie wpychac!
 
Mnie czasem maz namawia zebym brzuch wypiela jak sie nam gdzies spieszy :) ale mnie jeszcze nikt nie ptzepuscil a ja nie mam powera zeby sie sama wepchac :) a jak mi sie slabo zrobilo w sklepie kiedys i siadlam na podlodze to ludzie udawali ze nie widza :( za to lubie panie ekspedientki w sklepach, szczegolnie na wedlinach i miesie, zawsze mi najlepsze kawalki daja :) albo nowa wedlinke odpakuja :) mile to bardzo :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry