Udało mi się przysiąść na dłużej, więc zaczynamy...
Dziękuję za wklejenie zdjęcia małej Lily na bb, mnie również nie ma w naszej grupie na fb i czuję, ze coś mnie omija, ale zdecydowanie wolę bardziej udzielać się tutaj.
Domi...Trzymam kciuki, żeby Mia usamodzielniała się równie szybko.
Carine...Gratuluję zdanych egzaminów. Co do skurczy...jak widać nic w przyrodzie nie ginie. Dziewczyny wyszły ze szpitala, teraz Ty jesteś naszą bohaterką szpitalną. Trzymaj się dzielnie. Na pewno wszystko się wyciszy i uspokoi. Najważniejsze, ze jesteś pod stałą opieką.
Natkusia... Ty też się oszczędzaj ile wlezie. U mnie też poszli wszyscy co mogli na wybory. Ja pierwszy raz sobie odpuściła, bo jakoś nie śledziłam życia politycznego ostatnio i nawet nie wiem na kogo miałabym zagłosować. Bardziej przychodzi mi do głowy na kogo nie.
Lilith...mam nadzieję, że dzisiejsze poranne pobolewania minęły. U mnie bywa podobnie. Jak zaplanuję sobie jakieś wyjście/sprzątanie albo inna aktywnośc to akurat tego dnia jest gorzej. Wiec może nie warto nic planować
fiufiu...wszystkie po cichu zazdrościmy Ci pogody, ale na całe szczęście na skalę ogólnopolską chyba w połowie tygodnia ma się ochłodzić , więc większość z nas odczuje ulgę.
Ewaelinka...dziewczyno, rozumiem, ze serce matki sie wyrywa, zeby zawsze być ze swoim dzieciem, ale dopiero wróciłaś ze szpitala. Nie forsuj się. Masz męża, który równie dobrze jak Ty przejmie Twoje obowiązki.
Ewa S...jak widać niektórzy są gruboskórni...najważniejsze, że Ty dobrze czujesz się ze swoim brzuszkiem i że jesteś z niego dumna. Durne komentarze puszczaj mimo uszu. Najczęściej nadawane są z zazdrości, albo głupoty.
Martyna 93...fajna lista, ale u mnie w szpitalu mają swoją własną, gdzie niektórych rzeczy z Twojej listy brak, albo są wymienione inne. Może warto, żeby dowiedzieć się jak wygląda to w szpitalu , w którym rodzimy, żeby nie okazało się, ze weźmiemy za dużo. Ja póki co i taj jestem przerażona w co ja się spakuję, bo tylko walizka przychodzi mi do głowy i kombinuje jak te rzeczy ograniczyć. Prawdopodobnie spakuję się do najmniejszej walizki z rzeczami must have, a w inną torbę włożę rzeczy ekstra i będą czekały w samochodzie mojego S. Na pewno też przygotuję jeszcze jedną torbę w domu na wypadek, gdyby mój pobyt okazał się dłuższy niż zakładam, tak żeby S zabrał tylko torbę i nie głowił się gdzie są rzeczy , o które prosiłam (dodatkowa bielizna, koszule, dodatkowe ubranka dla dziecka, pampersy, pieluchy tetrowe, ewentulnie kosmetyki).
magda17001...lepiej mieć ciuszków więcej niż mniej, tym bardzie, ze nie wszystkie kupowałaś.
Gorgusia...podziwiam Cię, że jeszcze pracujesz tym bardziej, ze Twoja praca z klientami i ciągle chyba na nogach. Ja ostatnio dostałam propozycję ode mnie z pracy, żeby wrócić do jakiegoś projektu, ale pracować zdalnie. To w trosce o to, żeby za bardzo nie smuciala się stratą mamy, bo wiadomo, że jak się ma dużo czasu to się myśli, a jak się myśli to wiadomo co. Ponieważ moja praca polega głownie na zarządzaniu ludźmi od 30-200 w zależności od projektu i wiele rzeczy niestety robi się pod presją czasu to stwierdziłam, że chyba nie mam ochoty się z nimi użerać, a dodatkowo wydaje mi się że przez te hormony zrobiłam się bardzo miękka, a w tej robocie trzeba mieć skórę jak na byku, więc grzecznie podziękowałam.
Asiołek...cudowny kociak...prawie jak mój
Madison...ano nosi mnie, ale w granicach rozsądku. Po sprzątaniu okazało się, że kręgosłup juz się wystarczająca nagimnastykował i o zakupach mogę pomarzyć. A nosi mnie oznaczało, ze włączył mi się szwędacz co uważam za dobry sygnał bo od jakiś 2 mcy czułam się na tyle słabo, że nic mi się nie chciało.
Nektarynka... Co do twardnienia brzucha...Ja jak dłużej pochodzę to cały brzuch mam twardy, ale nie czuję żeby bolało, bardziej towarzyszy takie uczucie przepełnienia, jak po obfitym obiedzie.
U mnie póki co wszystko ok, do przodu, na plusie. Kostek wprawdzie dziś mnie ruchawy, ale juz się nie zamartwiam...bo wiem, ze jak śpi to rośnie
