Niesamowite jak ciąża zmieni smak, ja przed piłam kawę litrami, uwielbiałam colę i napoje gazowane, za to wodę piłam z przymusu. Teraz piję tylko wodę, kawa odpada, w coli czuję stary spalony karmel, w fancie czuję chemię. Z jedzeniem jeszcze gorzej, nie daj boże gdzieś wyczuć tłuszcz np. w pączku czy frytkach, z kolei o rosołku marzę i nie takim jak zawsze drobiowym tylko wołowym z marchewką, której nie znoszę.
Wczoraj byłam z siebie taka dumna, zjadłam pół pieroga na obiad, a na śniadanie pół kajzerki z białym serem w 3 podejściach. Oświadczyłam mężowi, że wrócił mi apetyt, a on mnie wyśmiał :/