Angelikaa - ja latałam w poprzedniej pracy bardzo dużo. W pierwszej ciąży latalam do 7 miesiaca bardzo regularnie, ok 6-10 razy w miesiącu. w drugiej ciąży latałam aż do 8 miesiąca. Ale ciaże miałam raczej bez żadnych problemów. w pierwszej miałam tylko cukrzyce ciążową, a w drugiej bardzo niski cukier, poze tym nie miałam żadnego zagrozenia, żadnych problemów z łożyskiem czy skracająca się szyjką, cisnieniem, ani zadnych innych poważnych.
Nigdy nie potrzebowałam żadnych zaśiadczeń od lekarza, nikt mnie nigdy o to nie pytał. Normalnie wchodziłam na lotnisko, odprawiałam się I szłam do samolotu. W pierwszej ciąży miałam duuużo większy brzuch niż w drugiej, nikt mnie nigdy nie pytał w którym jestem miesiącu ciąży... Latałam różnymi liniami lotniczymi, ale głównie LOTem.
Aha, I nie były to żadne bardzo długie lot - 8 czy 10-godzinne za ocean, tylko głównie po polsce lub europie.
koficzka - masz dużo racji, dzieci musza mieć kontakt z bakteriami zarazkami.
moje dzieci odkąd zyskały nieco mobilności, tzn zaczęły siadać I raczkować również wyjazadły okruchy z podłogi jak nie odkurzyłam itd

korzystały z publicznych placów zabaw wyjadajac piasek etc. to chyba normalne u dzieci

ale z drugiej strony czymś innym jest zwracanie uwagi na to co celowo im dajemy do jedzenia od urodzenia, moje dzieci tez znają McDonaldsa, ale nie było to wcześniej niż skończyły kilka lat, na pewno rocznemu dziecku nie dam hambugera z McDonalda do jedzenia, ani mleka z kartonu półrocznemu dziecku.
to taka mała różnica, nie jestem bynajmniej przewrażliwioną matką I nigdy nie byłam ale też nie lekkomyslną
zgadzam się natomiast z
happymamą na temat jedzenie słoiczkowego...
jest bardzo wygodne, ale wpaja tragiczne nawyki żywieniowe dziecku....
ja dawałam słoiczki pierwszemu synkowi - oczywicie nie tylko słoiczki, ale tak raz dziennie lub raz na dwa dni dostawał I niestety potem wprowadzanie stąłych pkarmów to była katorga. a już jak coś wyglądało na zielone albo miało inny zapach, to wogóle był problem.. na szczęście udało mi się to zmienić I teraz je badzo dużo rzeczy I próbuje nowe, jeśli jest jeszcze coś czego nie jadł oczywiśvie

, ale np. w listopadzie byliśmy 3 tygodnie w hiszpanii I próbowaliśmy dużo owoców morza I też jadł I niektóre mu smakowały, a niektóre nie. Oczywiście nie zmuszam go do jedzenia czegoś czego nie lubi jeśli wczesniej spróbował.
z drugiem nie próbowałam takiego typowego BLW, ale jadł bardziej stałe rzeczy od początku, słoiczki jedynie gdzies w podróży, bardzo wyjatkowo. ale tu miałą problem w druga stronę, bo jemu wogóle te słoiczki nie smakowały
