ja jeszczenie wiem. nie zastanawiałam się nad tym. poprzednie 2 razy robiłam poza warszawą, w szpitalu gdzie pracowąła moja gin I miałam z nią naprawdę rewelacyjną opiekę, także ze względu na nią, bo odbierała moje obydwa porody.
i obydwa porody wspominam bardzo dobrze, wszystkie położne były mega przyjemne I miłe. nie mówiąc już o tym, ze przy porodzie sn trafiła mi się studentka stażystka, która pół porodu pomagała mi na spółkę z m, masowała plecy I pokazywała m jak ma to robić, dawała mi ćwiczenia na piłkę I na drabinki I rózne pozycje proponowała o których bym nawet nie pomyślała. sale po porodzie były średnie, I łazienka na korytarzu, ale jakoś takiej wielkiej wagi do tego nie przywiązywałam, leży sie tam z reguły raptem pare dni. w każdym razie opiekę laktacyjną mieli dobra, obserwowali karmienia, doradzali itd. te pielęgniarki nocne były takie średnie, ale generalnie jeśli się ma dobre nastawienie to z wszystkimi można się dogadać.
ten mój obecny gin pracuje na madalińskiego, dużo moich koleżanek tam rodziło (w tym jedna 5 dni temu ;-) ), ale po ostatnich "rewelacjach" jakoś mam uraz do tego szitala
jedna moja koleżanka rodziła w św zofii 4 razy I dobrze wspomina, poza jednym razem, kiedy było straszne oblężenie I musiała kilka godzin spędzić na korytarzu.
moja kuzynka rodziła na karowej, ale podobno bez znajomości ciężko żeby tam przyjęli, odsyłają, bo głównie odbierają porody trudne, z wczesnej ciąży, dzieci chore do operacji zaraz po porodzie itp..
moja siositra cioteczna rodziła w bielańskim. mówiła, że było ok, ale jak byłam tam u niej to chyba nie chciałabym tam rodzić, jakoś nie podobal mi się ten szpital I wogóle miał kilka wpadek z zakażeniami, epidemiami itp...