ja nie mam przeczucia - w pierwszej ciąży przez prawie 8 miesięcy stawiałam na chłopaka, mąż na córkę. Sprzeczaliśmy się w żartach: ja- "wiem co mam w brzuchu", a mąż mówił - "wiem, co robię" i on miał rację.
Teraz będzie dziewczynka - super, będą siostrzyczki, więcej ciuszków odpadnie do kupowania
będzie chłopak - też super, będę miała swojego synka ukochanego. (Wikunia oczywiście też ukochana, ale to córeczka tatusia!!)