1
174974
Gość
Mama mnie przeraziła, że niby ktoś pukał a nikogo nie było ale tego nie słyszałam. Trzymajcie kciuki, żebyśmy tą noc przespali.
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Masakra [emoji33]Mama mnie przeraziła, że niby ktoś pukał a nikogo nie było ale tego nie słyszałam. Trzymajcie kciuki, żebyśmy tą noc przespali.
Serio to już się dziwne robi, mam nadzieję, że mamie się przesłyszało.Masakra [emoji33]
Może księdza i poświęcić mieszkanie?Serio to już się dziwne robi, mam nadzieję, że mamie się przesłyszało.
Do tej pory jak sobie tą historię przypominam to mam ciarki.Może księdza i poświęcić mieszkanie?
U koleżanki w domu był duch. Mieszkanie na parterze. Jej mieszkanie było w miejscu gdzie w czasie wojny został zabity młody chłopak. I jego dusza że tak powiem została i ich nawiedzała. Różne dziwne rzeczy się działy. Aż wezwali księdza. Pomodlili się za tą duszę, poświęcił mieszkanie i wszystko ustalo.
My jesteśmy z narzeczonym ateistami więc nie wiem. Rodzice wierzący ale nie chodzą do kościoła więc ksiądz obrażony chyba, że innego by poprosili. Zobaczymy tej nocy jak to będzie.Może księdza i poświęcić mieszkanie?
U koleżanki w domu był duch. Mieszkanie na parterze. Jej mieszkanie było w miejscu gdzie w czasie wojny został zabity młody chłopak. I jego dusza że tak powiem została i ich nawiedzała. Różne dziwne rzeczy się działy. Aż wezwali księdza. Pomodlili się za tą duszę, poświęcił mieszkanie i wszystko ustalo.
Ja też do kościoła nie chodzę. Ale w moc tych na górze wierzę.My jesteśmy z narzeczonym ateistami więc nie wiem. Rodzice wierzący ale nie chodzą do kościoła więc ksiądz obrażony chyba, że innego by poprosili. Zobaczymy tej nocy jak to będzie.
Ja też wierzę w jakieś nadprzyrodzone coś ale jednak nie potrafię odnaleźć się w religiach, dlatego jestem ateistą. W duchy, życie pozagrobowe też zawsze wierzyłam. Zobaczymy jak będzie tej nocy, wtedy pomyślimy co dalej.Ja też do kościoła nie chodzę. Ale w moc tych na górze wierzę.
A do pewnego czasu sama nie wierzyłam.
Jak byłam jeszcze z ojcem Aleksa to mama przywiozła mi figurkę Matki Boskiej z Kalwarii (patronka rodzin) i mama się modlila że jak mam z nim być to żebyśmy wzięli ślub, a jak nie żebyśmy się rozeszli (wtedy nie wiedziała co się u nas w domu dzieje w sensie u mnie i mojego ex). Tego dnia którego przywiozła mi ta figurkę, doszło do takiej wojny że jeszcze trochę i doszłoby do tragedii. Już nie będę szczegółów opowiadać. Zadzwoniłam do mamy. Tamten uciekł. A mama jak przyjechała, wzięła brała że sobą zmusiła mnie do powrotu do nich do domu z dzieckiem. Dosłownie mnie zmusiła. Najpierw jej zarzucalam że rozbiła rodzinę mojemu dziecku (taka byłam od niego psychicznie uzależniona). Potem zmądrzałam całe szczęście to terapii u psychologa.
Ale teraz wiem, że to nie był przypadek że tego samego dnia mama mi tą Matkę Boską przywiozła. Do tej pory stoi na wierzchu i odkąd ja mam moje życie zaczęło wychodzić na prostą. I można powiedzieć że życie mam praktycznie bezstresowe. Na mojej drodze staną mój mąż. Który mnie we wszystkim wspierał. To dzięki jego wsparciu udało mi się moja działalność otworzyć. Mówię do kościoła nie chodzimy, ale jest w tym wszystkim jakaś moc