Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Znowu Ty? Negatywny ....A co myśleć o tym teście?
Nie przejmuj się, twoje zachowanie jest normalneW ogóle wczoraj moja Siostra urodziła swoje trzecie dziecko i po raz trzeci jej towarzyszyłam przy porodzie, przecięłam Malinie pępowinę, założyłam jej ubranko itp… i chociaż bardzo się cieszę, że jest zdrowa i śliczna a poród tym razem był lekki (poprzednio serio hardcore) i w ogóle cieszę się szczęściem mojej Siostry to… psychicznie mnie dojechało to doświadczeniebo chciałabym to być ja
![]()
No właśnie…... a potencjalna lista tych wszystkich czynników jest długa ;-) W klinice dostaliśmy na początku taką rozpiskę, z której ogólnie wynika, że żyjąc w XXI wieku robimy wszystko, żeby szkodzić swojej płodności... Nie wiem, czy mam problem z zajściem w ciążę bo...: piłam wodę z plastikowych butelek, myłam się zwykłymi kosmetykami z Rossmanna, nie sprawdzałam za każdym razem, gdzie złowiono rybę, którą jem, używałam odświeżaczy powietrza i dezodorantów, miałam w domu świece zapachowe... - bo to wszystko podobno ma na to wpływać!
bardzo Ci współczuję, myślę jednak, że warto podejść do sprawy w ten sposób, że skoro w końcu „zaskoczyło”, to teraz powinno zaskoczyć już z happy endem i tego Ci życzęHej Dziewczyny, wracam do Was...
Już nie pamiętam kiedy się przestałam udzielać, chyba w maju albo czerwcu, ale strasznie przeżywałam Wasze i swoje niepowodzenia, musiałam trochę odciąć od tego głowę, bo nakrecalam się na każde jedno schorzenie o którym była mowa i szukałam u siebie objawów. Jak się odcięłam tak w 3 stymulowanym Clo cyklu, po roku od rozpoczecia starań, dokładnie 22.07, zobaczyłam na teście cień cienia (żeby nie było - nie było żadnego magicznego odpuszczenia, cały czas ciągle myślałam o ciąży, robiłam testy owulacyjne, brałam suple itd). Nie chcąc snuć domysłów pobiegłam zrobić betę i coś mnie tknęło żeby zrobić proga. Betę dostałam tego samego dnia - 7, a proga następnego - 6... Załamałam się... Badałam jeszcze kilkukrotnie betę i proga, beta rosła ładnie a prog urósł najwyżej do 11,2. Udało mi się w miarę szybko dostać do ginekologa, bardzo się bałam, że to CP, ale okazało się, że był pęcherzyk w macicy. Lekarka obstawiła mnie progesteronem i kazała się zgłosić na wizytę po dwóch tygodniach. Na kolejnej wizycie okazało się, że pęcherzyk nadal jest, ale nieprawidłowy i bez zarodka... Dokładnie miesiąc po tym jak się dowiedziałam trafiłam do szpitala na wywołanie poronienia, które i tak skończyło się łyżeczkowaniem.
Jestem więc w punkcie wyjścia. Czekam aż dojdę do siebie i zaczynamy starania od nowa...
Trzymaj się ciepło, przytulam Cię wirtualnie.Hej Dziewczyny, wracam do Was...
Już nie pamiętam kiedy się przestałam udzielać, chyba w maju albo czerwcu, ale strasznie przeżywałam Wasze i swoje niepowodzenia, musiałam trochę odciąć od tego głowę, bo nakrecalam się na każde jedno schorzenie o którym była mowa i szukałam u siebie objawów. Jak się odcięłam tak w 3 stymulowanym Clo cyklu, po roku od rozpoczecia starań, dokładnie 22.07, zobaczyłam na teście cień cienia (żeby nie było - nie było żadnego magicznego odpuszczenia, cały czas ciągle myślałam o ciąży, robiłam testy owulacyjne, brałam suple itd). Nie chcąc snuć domysłów pobiegłam zrobić betę i coś mnie tknęło żeby zrobić proga. Betę dostałam tego samego dnia - 7, a proga następnego - 6... Załamałam się... Badałam jeszcze kilkukrotnie betę i proga, beta rosła ładnie a prog urósł najwyżej do 11,2. Udało mi się w miarę szybko dostać do ginekologa, bardzo się bałam, że to CP, ale okazało się, że był pęcherzyk w macicy. Lekarka obstawiła mnie progesteronem i kazała się zgłosić na wizytę po dwóch tygodniach. Na kolejnej wizycie okazało się, że pęcherzyk nadal jest, ale nieprawidłowy i bez zarodka... Dokładnie miesiąc po tym jak się dowiedziałam trafiłam do szpitala na wywołanie poronienia, które i tak skończyło się łyżeczkowaniem.
Jestem więc w punkcie wyjścia. Czekam aż dojdę do siebie i zaczynamy starania od nowa...
bardzo Ci współczuję, myślę jednak, że warto podejść do sprawy w ten sposób, że skoro w końcu „zaskoczyło”, to teraz powinno zaskoczyć już z happy endem i tego Ci życzętrzymaj się dzielnie
To bardzo przykreHej Dziewczyny, wracam do Was...
Już nie pamiętam kiedy się przestałam udzielać, chyba w maju albo czerwcu, ale strasznie przeżywałam Wasze i swoje niepowodzenia, musiałam trochę odciąć od tego głowę, bo nakrecalam się na każde jedno schorzenie o którym była mowa i szukałam u siebie objawów. Jak się odcięłam tak w 3 stymulowanym Clo cyklu, po roku od rozpoczecia starań, dokładnie 22.07, zobaczyłam na teście cień cienia (żeby nie było - nie było żadnego magicznego odpuszczenia, cały czas ciągle myślałam o ciąży, robiłam testy owulacyjne, brałam suple itd). Nie chcąc snuć domysłów pobiegłam zrobić betę i coś mnie tknęło żeby zrobić proga. Betę dostałam tego samego dnia - 7, a proga następnego - 6... Załamałam się... Badałam jeszcze kilkukrotnie betę i proga, beta rosła ładnie a prog urósł najwyżej do 11,2. Udało mi się w miarę szybko dostać do ginekologa, bardzo się bałam, że to CP, ale okazało się, że był pęcherzyk w macicy. Lekarka obstawiła mnie progesteronem i kazała się zgłosić na wizytę po dwóch tygodniach. Na kolejnej wizycie okazało się, że pęcherzyk nadal jest, ale nieprawidłowy i bez zarodka... Dokładnie miesiąc po tym jak się dowiedziałam trafiłam do szpitala na wywołanie poronienia, które i tak skończyło się łyżeczkowaniem.
Jestem więc w punkcie wyjścia. Czekam aż dojdę do siebie i zaczynamy starania od nowa...