Cześć dziewczyny. Mimo barbarzyńskiej pory odzywam się, bo mój "cień cienia" zmienił się dziś w bladziutką, ale jednak widoczną drugą kreseczkę!!!!
Wyjeżdżam dziś za godzinę i nie będzie mnie na forum przez najbliższe 2 dni, ale chciałam się z Wami podzielić tą wieścią (ze względu na porę jesteście pierwsze - nawet mój mąż jeszcze nie wie)...
Chyba ta godzina, niezwykła jak na takie wieści, spowodowała, że nie wrzeszczę, nie skaczę, nie szaleję z radości, tylko klepię w klawiaturę, ale jak już to do mnie dotrze, to pewnie tu zamiast słów będą same wykrzykniki i ochy i achy.
A tak - dzielę się jedną z najszczęśliwszych wieści, życząc, by zapoczątkowała fale takich pozytywów - nawet bladziutkich, słabiutkich ale szczęśliwych.
A co tam, nawet o pół do czwartej nad ranem można się popłakać ze szczęścia, nie?...