reklama

Staraczki na 2016 rok :)

ale jesli raza Cie te slowa to nie bede tu ich uzywac :biggrin2:
Hmm mnie to nie przeszkadza, sama różnie mówię do J. Z reguły jest moim Wieśkiem. Moronem - wywodzi się od tego, że kiedyś oglądałam z nim wywiad z jakimś starym piłkarzem, a wiadomo, oni raczej zbyt mądrzy i elokwentni nie byli, a że J również piłkarz to śmiałam się, że mu się udzieli :p jak wołam kota "gruby" to J się odzywa 'już idę, kochanie!'. Różnie mówię tylko jak robi coś czego nie lubię - nosi na rękach :/ z moim dużym odwłokiem to boję się, że mnie upuści i widzę swój rychły koniec, także "mówię", żeby mnie odstawił :p myślę, że takie różne powiedzonka mogą stanowić odskocznie od takiej monotonii, trochę przekomarzania się :p kto się lubi ten się czubi, nie? :D
 
reklama
W sumie to nie powinnam się dziwić ... moja sąsiadka jest 5 lat po ślubie ... zawsze uważałam ich za spokojne małżeństwo, ale po narodzinach drugiego dziecka dzień dnia awantury, dzień dnia się epitetami takimi częstują, że uszy więdną ...i mimo, że człowiek nie chce tego słuchać to i tak słyszy, ściany cienkie jak diabli :-( :(
Moja koleżanka to de facto zaś przeklęta jest ... co drugie słowo w mowie potocznej to K, Ch, J, P, ale do męża zawsze ''Pączusiu mój'' :-) :)
 
my se tak w zartach gadamy na siebie, bo sa granice, ale moja tesciowa jedzie po calosci, na corke gada ty ku.rwo, dziwko, szmato, su.ko, krowo, na wunczke bachor, su.ka mala itp, ja pamietam jak tam pjechalam i uslyszalam to i mowie do niej jak mozna tak gadac do rodziny? szok, a ona uwaza, ze to normalne, maasssakra!!! na mojego Tomka tez zle gadala jak tam mieszkal, ty gnoju, chu.ju, gnido, moja mama nie moze tej kobiety zaakceptowac i sie jej nie dziwie, bo ile mozna sluchac jak ktos tak sie odzywa do wlasnych dzieci....
 
W sumie to nie powinnam się dziwić ... moja sąsiadka jest 5 lat po ślubie ... zawsze uważałam ich za spokojne małżeństwo, ale po narodzinach drugiego dziecka dzień dnia awantury, dzień dnia się epitetami takimi częstują, że uszy więdną ...i mimo, że człowiek nie chce tego słuchać to i tak słyszy, ściany cienkie jak diabli :-( :(
Moja koleżanka to de facto zaś przeklęta jest ... co drugie słowo w mowie potocznej to K, Ch, J, P, ale do męża zawsze ''Pączusiu mój'' :-) :)
Oj ja też bardzo przeklinam :/ ale nigdy do J...
 
my se tak w zartach gadamy na siebie, bo sa granice, ale moja tesciowa jedzie po calosci, na corke gada ty ku.rwo, dziwko, szmato, su.ko, krowo, na wunczke bachor, su.ka mala itp, ja pamietam jak tam pjechalam i uslyszalam to i mowie do niej jak mozna tak gadac do rodziny? szok, a ona uwaza, ze to normalne, maasssakra!!! na mojego Tomka tez zle gadala jak tam mieszkal, ty gnoju, chu.ju, gnido, moja mama nie moze tej kobiety zaakceptowac i sie jej nie dziwie, bo ile mozna sluchac jak ktos tak sie odzywa do wlasnych dzieci....

Kupiłaś jej tą szminkę ? bo już pora :szok:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry