Wredotko, my od czerwca, ale to było "oswajanie" się męża z sytuacją i nie za każdym razem udało mu się nie uciec... Bo tak w zasadzie to nigdy się nie zabezpieczaliśmy, bo przecież stosunek przerywany, to nie jest antykoncepcja żadna... Więc tak na serio od poczatku sierpnia działamy... No i ja muszę doliczyć jeszcze 5 jałowych lat z eks (wtedy w ogóle nawet nie myśleliśmy aby kończyć gdzie indziej)... Ale tam to oprócz mojej niepłodności, problem leżał także po jego stronie (tak mi się wydaje bynajmniej i jestem tego niemal pewna).