reklama

Staraczki Weteranki...

reklama
Cześć, pozwólcie, że skopiuję się ze Staraczek,nie mam siły pisać od nowa:

Byłam u taty...jak weszłam to myślałam, że nie żyje...chudy,blady,skóra się na nim łuszczy,ma rany na ciele:(
Zębów prawie nie ma, włosów też...ja go pamiętam jako wielkiego,ponad 100kg chłopa a jest chudszy niż ja...
Wstrząsnęło to mną:( Nie mogę dojść do siebie.
Poszłam do lekarki,powiedziała, że to udar,jeden z kilku...wcześniej przebył jakieś inne,ma zmiany w mózgu, rtg płuc wskazuje na zmiany gruźlicze,wczoraj miał być pulmolog na specjalnym zebraniu i miał omawiać przypadek taty...krew tragedia,do tego ma cukrzycę,jaskrę,ciśnienie w złym stanie,nie bierze leków,jest niedożywiony...
Powiedzieli, że minimum tydzień w szpitalu i jak przeżyje to będzie wymagał stałej opieki.
I powiedzieli, że mam się nie martwić bo dzisiaj jest 200% lepiej niż wczoraj....nie chciałam sobie wyobrażać jak wyglądał dzień wcześniej...
podeszłam do niego i pogłaskałam po ręku,otworzył oczy...źrenice miał wielkie niesamowicie...bałam się,że zawału dostanie...
Powiedziałam: cześć tato...zaczął mówić i okazało się, że mówi częściowo normalnie po czym zaczyna opowiadać tzw opowieści dziwnej treści...miał problemy z wysławianiem...musiałam często wychodzić bo miałam łzy w oczach.
Chwilami mnie nie poznawał...
Nie wiem co będzie dalej,nie wiem....jak się nim zaopiekować...jak pomóc...
do środy pojadę raz jeszcze a potem na weekend następny...sprzątnę mu dom,posiedzę z nim...
Kazano mi przygotować się na najgorsze i takie mam przeczucia...
Ja generalnie nie widziałam go ok 10 lat ...nigdy się nie lubiliśmy i jak czasami dzwoniłam to odmawiał jakiejkolwiek pomocy...
Jak tam szłam to po pierwsze spodziewałam się,że mnie wyrzuci i powie, że nic nie potrzebuje...a był jak dziecko...nawet Ninki zdjęcie chciał zobaczyć,trzymał mnie za rękę...
a po drugie nie spodziewałam się, że jest z nim tak źle.To był szok.
Zaraz będę dzwonić do szpitala,zobaczymy co powiedzą.
Teraz martwię się, że jak coś się stanie to nie zdążę dojechać...że nie zaopiekują się nim jak trzeba...zrobiłam zakupy,wszystkie środki czystości,ręczniki,piżamę...Ale mam wyrzuty sumienia,że nie zostałam z nim...tylko co z dziećmi?
 
udanego weekendu życzę wam

caroline 3maj się tam... staraj się być przy tacie na ile to możliwe on zrozumie. jeżeli masz z kim zostawiać dzieciaki to na chwile zostawiaj i jedz do taty.. na pewno da sie jakoś to rozwiazac. Wazne ze jestes z nim i on to na pewno czuje. Nie zamartwiaj się. badz silna.
 
carolka wspolczuje Ci bardzo, zycie sie czasem tak komplikuje ze myslimy ze nie ma zadnego wyjscia z sytuacji... popros meza o pomoc w tej sytuacji.. musi zrozumiec ze jest Ci teraz potrzebny... macie wspolne zycie, dzieci i musi zrozumiec ze potrzebujesz wsparcia.
 
czesc dziewczyny :)

Nie wiem czemu nic sie nie wyswietlilo, ale ja wczoraj róznoczesnie na wrzesniówkach i tutaj u Was (nas ) napisałm, że wszystko dobrze z dzidosławem.... i napisałam, że bardzo dziekuję Wam za wsparcie :))) a mamie - za smski :)
 
Rozmawiałam z lekarzem...konsultacja z pulmologiem się nie odbyła,nie wiadomo dlaczego,wieczorem będę się dobijać do doktor prowadzącej...
Tata jest przytomny ale bardzo zdezorientowany w miejscu i czasie... czyli jak wczoraj.
Powiedział mi,że udar to stan zagrożenia życia ale w tym momencie nie jest najtragiczniej mimo to cudów nie będą obiecywać...są bardzo sceptyczni.
Kurde....nie wiem co dalej...nie ma się nim kto zająć...ja nie mam miejsca nawet na pół łóżka nie wspominając o łóżku dla chorej osoby...na pielęgniarkę nas nie stać...dom opieki też nie...nawet nie wyobrażam sobie żeby go oddać...
Co robić?

Mąż się zachowuje ok,jest ze mną,pojechał,dzisiaj śniadanie robi itp.
 
carol ciesze sie ze maz pomaga... a co do opieki nad tata, jesli nie macie warunkow w domu i kasy na pielegniarke chyba nie bedzie innego wyjscia jak tate oddac na jakis czas chodziasz na rehabilitacje a potem sie pomysli co dalej moze sie warunki jakos zmienia..
 
witam :)

Agnieszka ukochaj swojego 5cio latka ;))

Kinga szerokiej drogi.

Palemko kochana no jesteś ;))
nie ma sprawy ...chciałam Cie wesprzeć sms'kiem...jak bardzo się cieszę ,że z dzidzią wszystko ok!!
i juz ok bedzie :):)

Błonka cześć mamuska ;)

Carolaaa dobrze,że mąż jest z Tobą...
nie wiem co Ci radzić ...masz firme i wiadomo,że musisz byc na miejscu...dziweczynki mają szkołę ,przedszkole...
ale może na jakis czas jeśli tata wyjdzie ze szpitala pomieszkałabyś u Niego....
choć z drugiej strony....

ehhhh ciężko radzić...
masa ciepłych mysli leci do Ciebie ode mnie.............
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry