Błonka - no pewnie, że jak by co, to zarodek już się rozwija.
A to dowód:
Kiedy dojrzałe jajo zostaje uwolnione z jajnika, cienkie rzęski nabłonka jajowodu przesuwają je w dół. Żyje ono około jednej doby. W tym czasie musi do niego dotrzeć plemnik. On sam żyje dobę lub dwie, a czasem nawet trzy dni. Jeżeli więc przyszli rodzice współżyli trzy dni przed owulacją mają szansę począć potomka. Do zapłodnienia może więc dojść w ciągu pięciu dni przed, w dniu jajeczkowania i dwa po nim.
W ciągu doby materiały genetyczne obu gamet łączą się. To właśnie jest akt zapłodnienia, ale do „prawdziwej” ciąży dojdzie, gdy zarodek dostanie się do macicy i zagnieździ w jej błonie śluzowej. Trwa to mniej więcej 72 godziny.
W ciągu 4-5 dni po zapłodnieniu zachodzą szybkie podziały i tworzy się blastocysta – kula, składającą się z ok. 100 komórek i otoczona trofoblastem. Nowe życie jest jeszcze za małe, żeby je dostrzec gołym okiem.
Tak więc jest szansa, że mały lokator 5 dni po IUI już istnieje

i za to trzymam kciuki.