reklama

Staraczki Weteranki...

Palemko - bądź dobrej myśli, kochana. Wyrostek, to wyrostek, lekarz to lekarz, każdy zabieg jest inny. Ja bym zrobiła to laparo.
Trzymam kciuki. Nowy rok przyniesie nowe rozwiązania zobaczysz :)

Tymonka - a Ty myślisz, ze po co ta dziewczynka u mnie biega? Bo ja też taką chcę!
 
reklama
Palemko - takie odreagowanie jest potrzebne. Olej to wszystko, choćby na pół roku, potem sama zapragniesz podjąć walkę od nowa. Ja przeczekałam rok i znowu próbuję :tak:
 
nagaplama - tak jestem po laparo, w czasie której pousuwano mi zrosty, przez które w sumienie miałam szansy zajść w ciążę, a że nie jestem jeszcze w ciązy to inna sprawa. najprawdopodbniej mam jakieś zaburzenia hormonalne, które teraz sprawdzam. Po laparo nie mam żadnych skutków ubocznych, w ogóle to szybko można o tym zapomnieć (ja dużo gorzej wspominam hsg, na które ponnownie bym się chyba nie zgodziła!). Jeżeli będzie taka potrzeba to zdecyduję sie ponownie na laparoskopię
 
Dzień dobry
palemko, no co Ty, poddajesz się? Zobacz, wiesz na czym stoisz, jest plan! Tylko trzeba odwagi, żeby go zrealizować. Niewydolność ciałka żółtego to nie tragedia, będziesz brać progesteron i będzie dobrze. A laparoskopia ponoć nie taka straszna. Odwagi!

Mnie dziś obudzili o 7, bo zaczęli kuć w ściany od zewnątrz przy moim oknie. Skuwają fugi ze ścian wrrr.
 
Carol - mój to by był ostrożny. Po dwóch porażkach, nie fruwa od razu na wysokości lamperii. Mówi, że nie chce się nastawiać i potem znowu rozczarować. Gdybyśmy jednak przebrnęli przez pierwszy trymestr, to cieszyłby się jak dziecko, eh.
Jak za pierwszym razem dowiedzieliśmy się o stracie dziecka, to prawie zemdlał w gabinecie. Lekarz mu wodę podawał. Chciałabym tego dziecka ze względu na niego. Widzę, że go pragnie.
 
reklama
Jak widać kryzys może powstać, jak komunikacja szwankuje. Kobitka chce czego innego a facet z innej planety myśli innymi kategoriami.
Ja ostatnio marudziłam, że mam w domu tyle roboty, sprzątania, gotowania, bo po cichu myślałam, że dotrze, że w domu robię tylko ja. Na to mój M mówi, to nie rób tego wszystkiego. Dobrze, że trafił na mój lepszy dzień i nie zrobiłam o to standardowej awantury, w stylu, że ja jestem od wszystkiego itd. Odpowiedziałam mu, że myślałam, że powie mi: "to ja pomogę ci kochanie". Zmiękł i bez dyskusji pomógł w sprzątanie i nawet drzwi i siedzisko w kuchni naprawił :szok: Do dnia dzisiejszego zmywa bez dyskusji. Do facetów trzeba prosto z mostu.
Mam nadzieję, że u was jakoś się wszystko ułoży.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry