Witam przy porannej kawie
w jakiej my jesteśmy głębokiej d.pie:/ na własne mieszkanie musimy poczekać dobre kilka lat...a teraz tutaj mnie poprostu szlag chce trafić. Przecież mi się już nie chce rano z łóżka wstawać a jak mam iść do kuchni coś ugotować to już mam takiego nerwa że szok. Moja siostra natolatka wogóle za sobą nie sprząta. Wiecznie na blatach stoją jakieś kubki i talerze. W zlewie puszka po rybach, a ryby na talerzu w lodówce...wszystko nimi śmierdzi:/ Ehhh...
Dorcia masakra z tymi cenami badań:/ To się nazywa polityka prorodzinna:/ Chciałam sprawdzić ile dokładnie ja płaciłam ale niedawno robiłam porządki w papierach i powyrzucałam te kwitki. Ale tak sobie myśle że może tak mnie zszokowało to 200zł bo ja raczej nie robiłam wszystkich tych badań za jednym razem i nie uderzyło mnie tak po kieszeni...Ale jak trzeba to trzeba

Ja chodzę do przyszpitalnego laboratorium.
Amelia z drugiej strony dobrze że nasze dzieci mają własne zdanie, nie?

Pamiętaj tylko że Maja nie robi Ci tego na złość. To jest poprostu taki etap który trzeba poprostu przetrwać. Jej też nie jest łatwo. Teraz czytam "Język dwulatka" Tracy Hogg, jeżeli wyczytam coś ciekawego to dam Ci znać

A co do tego że późno zdecydowałaś się na dziecko to...
"Nic sie nie dzieje przedwcześnie, i nic się nie dzieje za późno, i wszystko się dzieje w swoim czasie wszystko... Wszystkie uczucia, spotkania, odejścia, powroty, czyny i zamiary. Zawsze właściwą godzinę biją Boże zegary." [R. Brandstaetter]
Miłego dnia
