Aniołek, ja od razu jak się dowiedziałam o ciąży to zaczęłam małemu kupować. na początku ubranka tylu "unisex" a potem już bardziej chłopięce. większość prześlicznych i niezniszczonych rzeczy kupiłam w lumpku, więc nie trzeba tak strasznie dużo kasy wydawać na wyprawkę. wózek, łóżeczko też używane. my mamy w mieszkaniu tylko sypialnię i salon i też chyba czeka nas niedługo wyprowadzka do salonu, pokoik Natanielowi wyszykuję, żeby miał swój mały kącik.
Carla, Natek z nami też nigdy nie spał (oprócz kilku dni po porodzie gdy jeszcze źle się czułam). ja już teraz widzę jak mały dostrzega moje słabości. mąż jest bardziej stanowczy. gdy płacze to P go uspokaja i siedzi spokojnie, po chwili mnie zobaczy i znów w ryk. wie że mama się zlituje i go na rączki weźmie. takie małe a już cwane

co do sytuacji "sklepowych" to ty się małej dziewczynce nie dziw, moja siostra 14 letnia potrafi taki pokaz zrobić ....

ona z naszej trójki jest najbardziej rozbestwiona.
Tesiak, najgorzej mieszkać z kimś, z kim się nie dogadujesz. ja tak mam ze swoją teściową, tylko ona mnie bardziej słownie denerwuje. ostatnio powiedziała, że jak Nataniel zacznie chodzić to od razu ode mnie będzie do niej na górę uciekał! dobre sobie. jasne, ucieknie do babci, która nie chce się nim zająć i od urodzenia ani jednej rzeczy mu nie kupiła.
Amelia, ja również w ciąży płaciłam za badania, nawet za morfologię i mocz
Carla, masz rację, że dziecko powinno wiedzieć gdzie jest granica. bratanica mojego P jest tak rozbestwionym dzieckiem, strasznie jej nie lubię. ostatnio byli u nas, to z powrotem na boso wracała do samochodu (jeszcze był śnieg), bo nie chciała butów założyć... bratowa się wkurzyła i zaciągnęła ją na boso. a tak kłamie skubana (ma dopiero 4 lata) Ma multum zabawek typu grzechotki itp. i nie bawi się nimi ale nie chce ich oddać Natanielowi. mówi nam, że oddała je jakiemuś Kubusiowi. P poszedł do brata z pytaniem czy mają jakieś rzeczy dla małego do oddania, a on wylicza kilkanaście rzeczy co mają. a zabawkami Natka to chce się bawić... sądzę, że jak dziecko jest jedynakiem to obowiązkiem rodziców jest uczenie go dzielenia się z innymi. no ale to może tylko moje zdanie...