Od końca zacznę, a co
Sun, miło Cię widzieć

a wiesz, że przed @ nie ma objawów na fasolę? tak tylko pytam, nie bij
Marchewka, witam. Tak sobie myślę, że jeszcze nie zaczęliście, a masz już gotowy plan i żadnej opcji awaryjnej. Dziewczyny sporo napisały, ja się podpisuję pod każdym słowem na temat tego, że nigdy nie ma odpowiedniego czasu. I dodam jeszcze swoje trzy grosze. Nastawiając się na udaną pierwszą próbę po pierwsze się spinasz, a stres akurat nie pomaga, wręcz przeciwnie, a po drugie otwierasz się na mega doła, jak się nie uda. Tak nie można. Naprawdę. Są sytuacje, nad którymi nie da się zapanować i staranie o dziecko do nich należy.
Lovka, dziewczyny dużo mądrych słów napisały. Skup się na rodzinie, na sobie, dziecku i mężu. On zapewne nie stanie jawnie w Twej obronie i nie dziwię mu się, bo skłóciłby Was z całą rodziną. Ale pogadaj z nim, na spokojnie, że potrzebujesz wsparcia, choć złapania za rękę. I wiesz co? Dając się tak sprowokować, ona wygrywa...