• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po raz pierwszy :)

reklama
Możliwe, że może kiedyś tak właśnie będzie... ale ja podziwiam Was dziewczyny, że wy jakoś to wszystko tak lekko przechodzicie (mówie o tych staraniach) ja tak nie umiem i po prostu się poddaje...
ja w sierpniu wzięłamna taki luz, że nic mnie nie ruszało, każdą myśl o ciąży wybijałam sobie z głowy i masz jest :-)
i tobie się uda
biggrin.gif
masz fluida na szczęście ~
 
Wiecie dziewczyny ja popełniłam jeden podstawowy błąd, przy rozpoczęciu starań.... Chodzi o to, że my dokładnie zaplanowaliśmy od kiedy się zaczynamy starać, a to powienno być tak spontanicznie... na zasadzie wpady, wtedy myśle, że byłoby mi łatwiej to wszystko przejść... a teraz mysle, że nie udaje się też napewno dlatego, że ja za bardzo tego chcę, za mocno sie spinam i ciągle o tym myśle...
 
U mnie w pracy się śmieją, ze trzeba będzie mikołaja pracowniczego wrócić i żłobek otworzyć. Na 23 pracowników do października do maja przyszłego roku pojawi się 4 niemowląt. A jesli chodzi o żłobek to już takich do 2 lat jest 3 :)
 
Sun, doskonale Cie rozumiem... u mnie bylo podobnie, chcialam miec wszystko zaplanowane w najmniejszym szczegole, a tak sie chyba po prostu nie da. Musimy byc wytrwale i czekac na to co nadejdzie :) jak nie w tym miesiacu, to w nastepnym :*
 
Sun, doskonale Cie rozumiem... u mnie bylo podobnie, chcialam miec wszystko zaplanowane w najmniejszym szczegole, a tak sie chyba po prostu nie da. Musimy byc wytrwale i czekac na to co nadejdzie :) jak nie w tym miesiacu, to w nastepnym :*

No tak tylko ja tak nie umiem... nie umiem przekazać starań losowi, nie umiem... za bardzo tego chcę, a ponieważ się nie udaje, to co miesiąc jest płacz, ból i brak nadzieji...

nalaa
a wy jak długo się staracie????
 
wiem, ze to wszystko sie tak łatwo mowi, a tego co sie dzieje w naszej głowie nic nie zmieni, nawet jakby nam to inni mlotkami do glowy wbijali... ale nasze pesymistyczne myslenie nic nie zmieni, wrecz z tego co juz sie dowiedzialam na tym forum tylko moze pogorszyc. A robilas juz badania hormonalne?
 
reklama
wiem, ze to wszystko sie tak łatwo mowi, a tego co sie dzieje w naszej głowie nic nie zmieni, nawet jakby nam to inni mlotkami do glowy wbijali... ale nasze pesymistyczne myslenie nic nie zmieni, wrecz z tego co juz sie dowiedzialam na tym forum tylko moze pogorszyc. A robilas juz badania hormonalne?

Nie jeszcze nie... chciałam iść teraz we wrześniu do mojej pani ginekolog ale to chyba bez sensu... wydaje mi się, że chyba najpierw powinnam iść do psychologa, bo ja sobie z tym nie radzę.... Niektóre z Was tak lekko to wszystko traktują, a ja próbowałam na różne sposoby i się nie da...

Ale koniec pisania o mnie, bo wprowadzam tylko zły nastrój.. cieszmy się z zafasolkowanych... :-)
Ciesze się tym, że tu jestem i słucham innych dziewczyn, które się starają - jak one sobie z tym radzą, lub nie radzą... Cieszę się również szczęsciem innych - tak więc ogólnie jest ok..
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry