Aaaa żem jest. Fifka widzę, że juz obwieściła radosną wiadomość i bardzo jej za to dziękuję bo teraz to se tylko weszłam i pyk pyk pyk...same dziękóweczki

Ale do rzeczy...
Usg w miare sprawnie poszło lecz na sprzęcie marnym. Ale co najważniejsze się dowiedziałam. na pewno są dwa dzieciaczki, gin stwierdził, że na jego oko to gdzieś tak 4-tygodniowe. Czyli się zgłupiałam bo na to wychodzi, że dwie owulki były? hm..no nieważne... No i dalej. Ale wiek ciąży a termin od @ to inna sprawa. Pytałam o serduszko....upss..serduszka! i długo szukał bo mówi, że czesto tak wcześnie nie widać. No ale poszukał i coś tam dojrzał. Ponoć ruszały się dwa punkciki i stwierdził, że to to. Ja tam nie widziałam nic. AAAAa.....no i beta....23 387.
oo i jeszcze se przypomniałam. Mamy odczekać trochę i zrobić kolejne usg i znowu bete bo ponoć czasem zdarza się, że na początku jest dwoje a potem jedno. I jeszcze jedna rzecz która mnie i gina zmartwiła. On nie widzi dwóch owodni. A lepiej żeby dzieciaczki miały każde swoją osobna. Potem, jak będzie ok to w 12 tygodniu mam jechać do świetnego specjalisty radiologa do Kielc(Neciuszka będzie wiedziała nba pewno o którego chodzi) i on musi zrobić bardzo dokładne i poszukac tych owodni i pomierzyć i wsio.
Dostałam dupka i clexane.
łoooo...nie mogę...