Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Już sierotki z siebie nie robi? To dobrze, szkoda Twoich nerwów. Mnie wczoraj Paweł wieczorem wkurzył zdrowo, wyjechał mi że go czasem za bardzo krytykuje. Odparłam, że chyba jest za co.
No ale soooorry, jak większość swojego życia spędziło się w wojsku i przy grach komputerowych, to chyba pojęcie o prowadzeniu domu ma się blade, a mamuśka go wielu rzeczy nie nauczyła. I teraz się głupio dziwi, że mam do niego czasem pretensje jak coś zrobi. Ale żeby normalnie powiedzieć jak ma co zrobić, jak krowie na rowie to się obrusza i mówi, a że on nie wie jak się to robi. Potem przychodzi i pyta się jak ma to zrobić...
Grrrrrrrrrr kerwa nooo.
hyhyhy ja też za bardzo na plecach ni poleżę, chyba, ze odpowiednio poduszki poukładam, to jeszcze jak cie mogę trochę wytrzymamFasolka to ja cię pocieszę... będzie tylko gorzej XD już teraz jak się przekręcam na drugi bok to normalnie zadyszkę łapię taka "prace" trzeba wykonać. O leżeniu na wznak nie wspomnę... dłuzej niż 5 min nie wytrzymam bo się duszę...
Ale spoko, da sie zyć XD
Serio :-) ja na przykład wiem, że ABSOLUTNIE faceta nie wolno krytykować... (łatwo powiedzieć mi też czasem to nie wychodzi...) np. jeśli odkurzy, NIE WOLNO GO POPRAWIAĆ!! Zacieśni zęby i pochwal... wtedy twój facet będzie chętniej sięgał po odkurzacz jeśli skrytykujesz - zapomnij ze będzie chciał ci pomagać... niestety...
Mam nadzieje że skurczę już się nie powtórzą... u ciebie to jeszcze bardzo wcześnie... i nie dobrze by było gdyby jakiś poród poszedł czy coś... choć pocieszę się ze na styczniówkach dziewczyna urodziła chłopca 860g i żyje! teraz już wazy 4 kg i rozwija się dobrze
Fakt nerów mieli co niemiara, mały przechodził operację na oczka itp... ale jest naprawdę dobrze :-) Choć absolutnie nie życzę ci takich stresów. Uszka do góry!