Wniosek taki, ze czesciej musze drzec ryja po polnocy

A wiecie, podejrzewam, ze poniewaz malzonek mi sie zaczal interesowac planowaniem potomka i moja owulacja, to chyba uznal, ze jak za pare dni mam jajco znosic to on musi zadbac, zeby do czynnosci prokreacyjnych doszlo, hehehe... W ogole ciesze sie bardzo, ze sie zaczal angazowac, bo tak to nie chcial slyszec, bo "bedzie sie stresowal", a teraz sam planuje, czy mu wolno skorzystac z przywilejow malzenskich, czy nie, "bo nie bedzie mial czym strzelac"

Boze, kocham tego mojego dziada ogromnie...
Pyscku, sama sie dowiedzialam pare m-cy temu, a kociara jestem straszna... Moj Mufflonik (znaczy Muffin, ale bywa Mufflonem, Madame Fru Fru, PooPoo, Muffcikiem etc) tez jest moim dzieckiem, znaczy naszym (juz by sie "tatus" obruszal), wiec wczoraj latalam z tymi kwiatami po mieszkaniu, splukiwalam pylek pod prysznicem i w ogole cala akcje odwalalam, no ale nawet minimalna ilosc moze spowodowac smierc :/
Kwiatuszku, wyrazy wspolczucia.