kwiatuszek
u mnie od tygodnia sucho, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz. Tzn moj M tak komentuje, że mam bardzo mało poślizgu, ale jakoś sobie radzimy
Wczoraj był dzień przerwy z mierzeniem tempki i testem - za dużo gości w domu

Dziś ponowny test, druga kreseczka troszkę mocniejsza niż dwa dni temu, ale ciągle słabsza od kontrolnej. Dałam jeden test do wypróbowania mojemu M, żeby sprawdził czy są dobre

no to przyznam, że przy mocy jego kreski kontrolnej moja to cienizna
A teraz tak coś szczerze, myślałam, że jak zobaczę dwie kreski na teście to będę skakać z radości. A tak naprawdę to boję się cieszyć, każda wizyta w łazience, to sprawdzenie wkładki czy przypadkiem @ się nie zaczął... poranne mierzenie tempki... boję się, że zobaczę spadek... itd itd

nie mam żadnych objawów ciążowych, piersi normalne, podbrzusze też...
Nie powiedziałam nikomu w rodzinie jeszcze, poza moim M oczywiście, bo dopóki doktor tego nie potwierdzi, to uważam, że nie powinnam się chwalić.
A co do doktora... to okazję, żeby to sprawdzić, będę miała dopiero po 7mym stycznia... bo dziś wyjeżdżam... i będę z dala od domu przez ponad tydzień. Sama podróż mnie też stresuje, bo latanie samolotem w 'takim stanie' uważam za głupotę, ale już za późno, żeby się z tego wycofać.
I tak sobie funkcjonuje wśród moich niepokoi...
Trzymajcie proszę kciuki, żeby wszystko było ok.
A ja czekam, która z Was dołączy do mnie niedługo, trzymam kciuki mocno za wszystkie z Was, może pomyślę nad wyznaczeniem nagrody niespodzianki dla pierwszej wygranej
