No i jestem...:-) pierwsza dzisiaj testująca,a w zasadzie nie testująca...bo @ przyszła wczoraj w pracy no i nawet testu nie musiałam kupowac

Jak wczoraj policzyłam to się okazało ze ja zawsze mam 27 dniowe cykle bo wyliczałam ze tego 28dnia przyjdzie @ i zawsze p\rzychodziła,tak jak wczoraj hehe...
do gin jestem umówiona na 28.03,wiec wtedy bede po kolejnej owulce i pojde sprawdzic czy wszystko ok i czy pęcherzyk pękł i zobaczymy co dalej...
powiem wam tak szczerze że ja jakas dziwna jestem...bo wczoraj jak przyszła @ to przyjęłam to tak byle jak...miałam plan który się nie udał i juz,bez zbędnych emocji...
bo ja tak szczerze to ja nie wiem czy tu do was pasuje:
po pierwsze ja się staram o dziecko bo tak sobie założyłam,że teraz ma byc
po drugie wczoraj trochę spanikowałam jak sobie uświafdomiłam ze moga byc II krechy i czy ja jestem gotowa i takie tam,bo tak naparwdę dziecko to mój punkt planu na ten rok...
założenia mam takie...
mój M ma 30 urodziny więc fajny taki prezent dla niego,na długo zapamięta, amy jakos sobie poradzimy,w koncu jestesmy dojrzali,z kasą,pracą i takie tam
mam 28 lat wiec juz czas na pierwsze dziecko bo nie chce byc stara jak ono bedzie miało 20 lat....poza tym jim strasza będę tym wieksze zagrozenie choirobami,a to juz w ogóle odrzuca mnie od ciązy...eh
mam pracę z której niekoniecznie jestem zadowolona i chce jak najszybciej z niej uciec a dobrze jest wykorzystac tutaj macierzynski niz znalezc nową i tam odrazu isc,bo zalezy mi bardzo na pracy...wiec stąd plan ze dziecko odrazu...
wszyscy znajomi do okoła zaciążają ,a ja zawsze chciałam z kims chodzic w ciązy a nie tak sama bez dzielenia się swoimi obawami i watpliwosciami,przechodzenia przez macierzynski samemu...poniewaz podejrzewam ze bedzie mi cięzko....
po za tym ja myslałam ze skoro jestem zdrowa,raz juz zaszłam i to od razu to teraz bedzie pierwszy cykl i git a tak czekac to ja nie mam cierpliwosci i pod to wszystko układac,planowac a potem klops...bezsensu
więc widzicie ze ja w tą ciąże chce jak najszybciej zajsc z wyrachowania a nie jakiegos tam super instynktu macierzynskiego,którego chyba w ogóle w sobie nie mam,jestem przerażona faktem że będzie dziecko ale z drugiej strony się cieszę i wiem ze jak juz bede w ciązy i bedzie dziecko to bede się pewnie cieszyc jak wszyscy,szalec za nim i super razem z męzem zajmowac....
gdyby mój mąż nie chciał to ja pewnie bym się długo nie zdecydowała sama na staranie raczej byłaby to niespodzianka...
ale widzicie...takie ze mnie dziwadło więc ja nie wyczekuje tego tak jak wy tylko w trochę inny sposób...i nie wiem czy chcecie mnie tutaj z takimi moimi tekstami...eh
dzisiaj czekam co przygoptował szef na ten mój przyszły macierzynski i jaki plan na ten rok i zobaczymy czy cos sensownego...jak tak to daje sobie jeszcze w tej pracy miesiąc i się staram a jak nic sensowenego to się zwalniam,szukam czegos innego i po prostu nie bedziemy uważac a II krechy kiedys tam pewnie przyjdą....
przez weekend mnie nie bedzie bo urodzinki M od dzis przygotowuje i moze pojawie się w pon napisac co z tą pracą i starankami....
trzymajcie się ciepło i życze powodzenia wszystkim straczkom... niech do was pierwszych przyjdą te upragnione fasolki bo tego tak pragniecie....
