• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
No ja też co chwilę podchodzę do kompa sprawdzać co tam i spać pewnie dzisiaj nie będę mogła :-D
Przeżywamy razem z Martą hihi - tylko my w ciepłych wyrkach i bez bólu z ogromną ilością ciekawości :-p
 
Ale super!!! To będzie niedługo Wojtuś na świecie :)! Jak wody poszły to do domku jej nie puszczą! Ale co za wariactwo po oxy do domu puszczać, pierwsze słyszę... Muszą mieć niezłe obłożenie!!!! A jak każdy poród się tak przeżywa na babyboom to ja muszę zacząć regularnie popijać meliskę ;)

Myszko jaki cudny brzunio! Po prostu piękności!

Zapominajko serdecznie dziękuje za informacje o Marcie! Gdyby nie Ty to byśmy pewnie tutaj włosy z głów rwały!

Nanu bohaterko, oby ząbek (lub raczej miejsce po nim) jutro nie bolał. Nigdy nie miałam rwanego zęba, nie mam pojęcia jak to boli... Tym bardziej podziwiam, bo te stałe z tego co słyszałam to często nie lada wyzwanie dla rwącego!

Iza co to za smutki! Wszystko będzie ok! Kciukasy będą zaciśnięte! A jutro masz wizytę czy usg? Bo jak usg to powinnaś się cieszyć na spotkanie z Maluszkiem!

Danutaski taki masaż polecił mi pediatra jak Wiki była malutka. Nie jest to nic skomplikowanego. Używasz oliwki i małego palca (oczywiście paznokcie nie wskazane), masujesz samym palcem ruchami okrężnymi odbyt, delikatnie uciskając, najlepiej jak leży na pleckach i nóżki ma uniesione do góry(muszą to być powolne i bardzo delikatne ruchy wokół samej dziurki i tej oliwki musi być sporo). Wiki też pomagał masaż brzuszka jej własnymi kolankami. Bawiłam się z nią, udając jakby jazdę na rowerze. Raz dociskając delikatnie lewe raz prawe kolano do brzuszka. Zmieniałam tempo tych ruchów. Szczerze powiedziawszy na to drugie Wiki reagowała intensywnym śmiechem więc może i to pomagało w pracy jelit. Dobrze, że z Ninką i jej kupkami co raz lepiej! Mam nadzieje, że niedługo całkowicie zapomnicie o takich problemach.
 
Iza pewnie te obawy bo to Twoja "data zero". Ja tak nazywam te tygodnie w których straciłyśmy swoje Maluszki. Musisz myśleć pozytywnie! Tym razem będzie inaczej! Jak to wczoraj określiła moja ciotka: musimy się cieszyć naszym stanem bez przerwy a smucić się tylko wtedy gdy mamy niezbite dowody, że dzieje się źle! Ja jutro też mam trudny dzień bo robię i odbiorę wyniki na toxo! Ale myśle tak, że obojętnie jaki będzie wynik to nie znaczy że moje dziecko choruje! Inaczej chyba bym zwariowała! Izuś jutrzejszy dzień ma być dobry dla wszystkich wizytujących, szczególnie, że pewnie jutro Wojtuś się pojawi na świecie :)
 
a ja zliczyłam póki co to, co wczoraj/dziś prałam i suszyłam, nie licząc poplamionych kilku sztuk wygląda to tak:

Bez tytułu.jpg

jutro kolejna partia i update tabeli, w sb jestem umówiona na wyjazd po resztę ciuszków - tak więc przed sobotą wszelkie uwagi mile widziane!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry