Marta-l gratuluję wspaniałego męża i życzę w takim razie jak najszybszego "zwolnienia" abyś nie musiała się stresować w pracy;-). Piszesz o konsultacji z endo - ile wynoszą Twoje aTPO? Ja mam niedoczynność tarczycy, przeciwciała są na poziomie 150-200 i nic z nimi nie robię, bo jak czytałam nie da się ich zwalczyć, można wpływać jedynie na pracę tarczycy biorąc odpowiednią dawkę leków. Po poronieniu lekarze nie kazali mi robić żadnych badań, jednak mnie coś tknęło i sobie sama porobiłam no i tak odkryłam niedoczynność. Jest wysokie prawdopodobieństwo że tarczyca była przyczyną straty, ale nie wiadomo na 100%. Ciąże poroniłam we wrześniu, badania krwi zrobiłam w grudniu, wtedy TSH miałam na poziomie 3,89. Poszłam do endo, dostałam leki które zaczęłam brać od początku stycznia, a pod koniec stycznia okazało się że jestem w ciąży :-) - TSH miałam wtedy na poziomie 2,2, a w tej chwili biorę euthyrox 62,5 i TSH mam 0,89 więc wszystko super.
Myszka2829 widzę że wreszcie tempka podskoczyła :-) no i oby już nie spadła! Granica dobrze wstawiona !! Mam nadzieję że wyjaśni Ci się wszystko z godzinami pracy, trzymam kciuki.
Chciałabym tutaj jeszcze zaczepić o temat "co ludzie gadają" gdy kobieta straci ciążę. Czy nie wydaje Wam się, że to jest nagle tak, że każdy uważa że jego obowiązkiem jest teraz udzielenie Kobiecie złotej rady, dzięki której ona się nagle podniesie i przestanie płakać? Bo ja mam takie nieodparte wrażenie, każdy sypie jak z rękawa "mądrościami" które najczęściej dają więcej bólu niż pocieszenia...
Milek86 nie wiem na jakich innych forum bywałaś, ale dla mnie niewyobrażalne jest, że kobiety które przeżyły to samo, "kąsają" zamiast pomóc. Ja także myślę, że to taki mechanizm obronny z ich strony.
Kochana, piszesz że jesteś przeziębiona i męczysz się "domowymi sposobami" i że obwiniasz siebie, że za branie leków stało się to co się stało. Moim zdaniem niepotrzebnie się zamęczasz i zadręczasz - po stracie, każda z nas chce znaleźć przyczynę, obwinić coś lub kogoś za to co się stało. JA robię dokładnie tak samo, obwiniam chorą tarczycę którą odkryłam bo sobie sama porobiłam badania. Prawda jest jednak taka, że przyczyna straty mogła być całkiem inna, nieznana. Niestety możesz nigdy nie dowiedzieć się czy branie leków miało wpływ na późniejszą ciążę czy nie, choć moim zdaniem jest to mało prawdopodobne. Piszesz o stymulacji owulacji itd., że być może to było winą, ale spójrz na to i innej strony - jak wiele kobiet nie ma owulacji, i gdyby nie te leki, to nigdy nie zaszłoby w upragnioną ciążę - a przecież (na szczęście) większa część ciąży jest zdrowa i donoszona. Myślę, że do czasu aż nie będziesz w nowej ciąży, branie leków w normalnych dawkach - takich jak zalecono na opakowaniu - nie jest groźne dla organizmu - gdyby było, leki nie byłyby dopuszczone do sprzedaży.
Z drugiej strony, jeżeli chcesz obwiniać leki, popatrz na to jeszcze w ten sposób - Kobieta powinna w sumie całe życie oszczędzać się, nie pić, nie palić i nie robić różnych głupich rzeczy jako nastolatka, bo kiedyś jak dorośnie będzie chciała zajść w ciążę. Z jajeczkami rodzimy się, nie produkują nam się nowe (jak plemniki u mężczyzny), mamy je przez całe swoje życie no i można by się upierać, że to co robimy w całym życiu ma wpływ na jakość naszych jajeczek. Moim zdaniem jest to obłędne myślenie, które może doprowadzić tylko do depresji i psychozy, więc kochana nie zadręczaj się i nie wyszukuj w sobie winy. Potrzebny jest nam ktoś/coś do obwinienia, najtrudniej przyjąć do wiadomości, że może tak miało być i nic z naszego życia nie miało wpływu na to co się stało...
Odnośnie założonego szwa domyślam się że na szyjkę macicy? Jeżeli tak to chyba jest to po to aby przy następnej ciąży zbyt szybko się nie skracała i żeby nie doszło do porodu przedwczesnego, poczytaj sobie na internecie, kiedyś przerabiałam (czytając) taki wątek ale już zbytnio nie pamiętam, wiem tyle że założony szew może być istotny przy kolejnej ciąży. Nie chcę jednak wprowadzać w błąd, więc poczytaj.
Z krwawieniem to podejrzewam że różnie może być, to trochę tak jak kobieta w połogu - ma prawo plamić nawet 6 tygodni. Jeżeli masz wątpliwości, pytaj się ginka.
Wracając do mojej siostry, ma tylko jedną córeczkę i nie zdecydowała się ponownie na ciążę. Nie dlatego że stwierdziła że nie chce więcej dzieci, tylko życie się tak ułożyło. 2 tygodnie po porodzie mała zrobiła się sina, przyjechała karetka i na sygnale zawiozła do szpitala oddalonego o 70km w innym mieście, mała przeszła operację, miała zwężenie na aorcie, praktycznie do końca życia musi uważać na to co robi i regularnie brać leki. Do tego w związku z ZT, powstają inne różne komplikacje chorobowe, praktycznie co miesiąc - dwa musisz odwiedzać różnego rodzaju specjalistów (do których oczywiście musisz jeździć do innego miasta). Jakby tego było mało, małżeństwo się posypało i została sama z malutką córeczką. Od tych zdarzeń minęło ok.10 lat, teraz siostra jeszcze szczęśliwa w innym związku, i powoli zastanawia się nad drugą ciążą, twierdzi jednak, że zanim się zdecyduje, zrobi badania genetyczne jej i partnera. Pisałaś że u Was robiono badania pod kątem dwóch schorzeń genetycznych, ja myślę będąc na Twoim miejscu, rozmawiałabym właśnie z genetykiem o badaniach genetycznych przed kolejną ciążą (oznacza się kariotypy czy jakoś tak?). Próbowałabym wymusić to na NFZ, jednak jakby nie dało rady, chyba uzbierałabym pieniążki i robiła prywatnie - słyszałam, że koszt takiego badania to ok.400-700zł.
Nie musisz się też martwić że któraś z nas "obrazi się" za Twoje pytania - tak jak napisała Myszka, my także wszystko analizowałyśmy u siebie i chciałyśmy wiedzieć jak to było u innych.
Gatto ogórki zalewam wrzącą wodą, nie gotuję

, jak nie masz w sklepie przyprawy do "kiszenia ogórków", możesz pozbierać warzywka sama, ja robiłam kiedyś dla siebie tylko na taki litrowy słoik (z 8 ogórków wchodzi) to dawałam kawałek (mały) korzenia chrzanu, koperek, 1 ząbek czosnku (pokrojony w plasterki) i też wychodziły. Także woda wrząca osolona w proporcji ok.1 płaska łyżka na 1l wody. Przyprawy kładziesz na dno, na to ciasno ogórki aby po zalaniu wodą nie pływały po wierzchu, zalewasz wrzącą wodą i zakręcasz słoik i czekasz kilka godzin ;-) smacznego !!
Ewelka10 brzusio prześliczny, widać różnicę !! Ja przez ostatni tydzień przytyłam ok.1kg co mi zwiększyło obwód w talii o 3cm

więc obecnie mam jakieś 23cm na plusie, czyli 86cm. Aż się boję co będzie dalej !!
Kochająca_mma30 zazdroszczę Ci wolnego, ja niestety będę pracować do samego porodu i praktycznie zaraz po, bez żadnej przerwy :-(. Staram się nie wybiegać myślami w przód, ale czasami jak pomyślę to aż się boję, bo nie wiem jak ja to zrobię...
Braneta witam Ciebie i zapalam
[*] dla Twojego Aniołka. Ja także mam niedoczynność, biorę ten sam lek co ty w dawce 62,5. Tak jak piszesz, trudno jest odpuścić, ja miałam tak że niemal na okrągło myślałam o nowej ciąży. Piszesz że mąż jeździ w delegacje i często go nie ma, no i że cykl zrobił się nieregularny - czy nie myślałaś o tym, aby zacząć mierzyć sobie tempkę? Pomoże Ci ona ustalić płodne dni i owulację, wtedy będziesz wiedziała czy w danym miesiącu przytulanki mogą przynieść pozytywny efekt, czy też przyjdzie @ bo z mężem nie przytulaliście się w dni płodne. Mi zależało na tym aby wiedzieć, chociaż z drugiej strony, jeżeli chcesz o tym nie myśleć, to raczej nie pomoże - prowadzenie badań tempki tylko (wydaje mi się) wzmacnia myślenie o ciąży. Pozwala jednak też wiedzieć że występuje owulka i że z organizmem jest wszystko ok.
Karo01 super wiadomości, bardzo się cieszę

ja chyba z wrażenia nie mogłabym spać, myśląc, że oczekiwane zielone światełko na staranka właśnie się pojawiło !! Trzymam mocno za Was kciuki, no i aby ręka wreszcie przestała boleć.
U mnie ostatnio sporo zajęć i pracy, jak zwykle. Mała ostatnio coraz częściej daje się we znaki, ostatnio nawet w środku nocy zaczęła tak figlować że nie mogłam przez nią spać. Muszę opracować jakąś taktykę aby wyszalała się na wieczór (jej godzina to 22-23), bo jak wtedy się bawi to w nocy jest spokój, a z kolei jak jest cisza wieczorem to walczy w środku nocy !! :-)