Hej dziewczyny
U mnie kolejny zabiegany dzień i dopiero mam czas coś napisać. Lubię jednak w przelocie poczytać sobie na telefonie co tam u Was

Co chwilkę wyłania się ktoś nowy i chyba troszkę jeszcze nie nadążam, ale witam każdą z Was z osobna. Z czasem zacznę kojarzyć lepiej Wasz nicki. Obiecuję
Martaha ja o tym clexane słyszałam różnie. Jedni lekarze włączają od testu pozytywnego, inni od 14 tc, a jeszcze inni profilaktycznie, tak jak u Ciebie teraz. Trudno powiedzieć, która teoria jest właściwa, ale myślę, że skoro lekarz tak radzi, to trzeba się tego trzymać. Powodzenia Ci życzę z całego serca!
Malgonia super, że Twoje zabieganie jest wynikiem opieki nad malutkim ;-) Ja zawsze swoim dzieciom robię albumy sama. Te gotowe jakoś nie mają dla mnie takiego uroku, ale jest to kwestia gustu, więc trudno mi coś doradzić. Trzymaj się i niech synuś rośnie zrowiuteńki :-)
Ewik ja Cię troszkę pocieszę z tymi testami owulacyjnymi. Używałam ich z przerwami 6 lat. Przy synku (ciąża III) dość intensywnie, bowiem bardzo chciałam mieć synka i jako jeden z głównych czynników, by pomóc szczęściu, obrałam właśnie odstęp od owulacji (a w przypadku chłopca miała być to dokładnie owulacja). W moim przypadku, na wiele testów różnych marek żaden z nich nigdy nie pokazywał kreski tak samo mocnej, jak testowa. Gdzieś mam zachowane testy owulacyjne z ostatniej ciąży z Kają, więc mogę Ci wrzucić zdjęcie, jeśli chcesz. Dodam,że pomimo kreski tak słabszej od testowej miałam owulację, której dowodem jest 4 moich dzieci

Kolejna sprawa, to wyłapanie piku LH. W moim przypadku LH szybko rośnie i szybko spada. Gdybym robiła testy tylko rano, albo nawet 2 razy dziennie, to w 90% przypadków na pewno bym przegapiła ten pik LH. Kiedy czułam,że owulka nadchodzi, robiłam testy co 2 godziny. Wydałam na nie majątek, ale warto było :-) Potrafiłam mieć skok LH w ciągu godziny, a spadał w ciągu kolejnej. Ot, taka moja uroda. Są babeczki, co pik się trzyma u nich kilka godzin i kreski są obie tak samo mocne. U mnie nie, a owulacja była

Ja nigdy nie bazowałam tylko na podstawie testów. Tak jak dziewczyny piszą, sam pik LH to za mało, by owulację potwierdzić. Chodziłam też na monitoring, badałam progesteron w 21 dc (przy cyklach 28d, bo takie mam zazwyczaj) i stosowałam metodę objawowo termiczną. Po latach wiedziałam już kiedy owulacja nadchodzi, kiedy jest i kiedy jestem po. Ale uczyłam się siebie naprawdę długo :-) Mierzenie tempki ma sens jeśli śpisz regularnie. U mnie zdarzały się okresy typu praca na noce, albo naście pobudek do dzieci w nocy i niestety ta metoda odpadła wówczas
Izka tak jak
Natka wspomniała. Śluz nie jest gwarancją owulki. Bywają kobiety, co go prawie nie mają i też zachodzą w ciąże. Albo nie zachodzą, ale biorą coś na poprawę śluzu i po jakimś czasie im się udaje. Ja pisałam na podstawie swoich obserwacji własnego ciała. U mnie brak owulki = brak śluzu płodnego. Mam gęsty, nie płodny, ale nie ten płodny. Miewałam jednak cykle bardziej "suche", a mimo to owulacja była. Żadnego objawu nie można traktować jednostkowo. Tzn mi się tak wydaje. ;-)
Colly co za żart z tymi włosami ???


Serio tak Ci ktoś mówił? Ja miałam różnie w ciążach i wszystko ma swoje plusy i minusy, ale nigdy nikt mi nie mówił,że jak długie to źle. Teraz zapuszczam i za chińskiego boga ich nie zetnę

Według mnie, to faktycznie zazdrość, albo kolejny zabobon

I ja np w ciąży mam zawsze piękne włosy. Dopiero po mi marnieją
Natka trzymam mocno kciuki za badania prenatalne! Kochana, ja biorąc pod uwagę w jaki sposób straciłam Kaję w kolejnej ciąży spokoju nie zaznam

Z drugiej strony, muszę też myśleć pozytywnie. Z Kają mam zdjęcia z okresu ciąży, całą masę zdjęć z usg, zdjęcia z porodu itd i Ona też ma swój album. To dla mnie ważne.Chcę pamiętać wszystko i zachować tę pamięć w sercach reszty moich dzieci. Dlatego i w kolejnej ciąży nie będę tego unikać. Jedyne opory będą z wyprawką. Dla Kaji kupiłam tylko kołyskę. Ciągle sobie mówiłam,że mam czas, albo że mam tyle rzeczy po dzieciach....Dziś myślę,że miałam przeczucie. Ale wiesz co?W kolejnej kupie coś po usg w 12tc. Nie mogę zakładać,że znowu nas coś złego spotka. Bo teraz to mam znowu takie głupie myślenie,że właśnie coś się stało, bo nic nie kupiłam...ehhhh....i tak źle i tak nie dobrze

A co do przeczuć odnośnie płci, to mnie zawiodła intuicja w ostatniej ciąży
Bafinka jeśli pomimo leków @ nie przychodzi, to ja bym poszła do lekarza. U mnie była taka sytuacja jak starałam się o I ciążę 3 lata. Lekarz mi dość długo ustawiał leczenie wówczas. Mam nadzieję,że jednak u Ciebie nie będzie to konieczne i @ szybko przyjdzie

Dużo sił na piątek kochana....ja odliczam do 16 :-(
Ewel ja też myślę,że warto takie kontrolne usg zrobić. Zawsze to będziesz spokojniejsza
Galwaygirl dobrze pisze o szpinaku ;-) Duzo lepsze jest żelazo z mięska, żółtka jajek,sezamu, siemienia lnianego czy pestek dyni. Herbatka z pokrzywy też ma masę żelaza. Oczywiście do tego pochodzenia roślinnego obowiązkowo witamina C (czerowona papryka i natka pietruszki jako najlepsze źródło). Bez wit c się nie wchłonie. Mi się udało już kilka razy dieta wyjść z anemii. Powodzenia
Kamkaz oby i u Ciebie po wizycie zapaliło się zielone światełko. Kciuki już trzymam
Kwiatuszku mi się wydaje, że takie przykre doświadczenia chyba każdego zmieniają. Osobiście nigdy nie miałam oporów z mówieniem o ciąży, czy wpisywaniem się na kolejne wątki ciążowe. Po tym, co przeszłam z Kają.....cóż...sama rozumiesz

Do porodu na FB nie zamieszczę żadnej informacji, a i z informowaniem wszystkich dookoła będę ostrożna. Nigdy, na prawdę nigdy nie sądziłam, że takie coś mnie spotka....oby inni mogli się cieszyć do woli, bo na prawdę....takie rzeczy nigdy, nikomu dziać się nie powinny
Chciejka koniecznie daj znać po wizycie. Ważne,że wyniki w normie. Mam nadzieję,że lekarz Cię uspokoi

Kciuki moje już masz!
Goosiak takich badań może być wiele. Począwszy od wirusów (a tych to już bardzo dużo), bakterii, tych w kierunku zespołu antyfosfolipidowego i całej immunologii, poprzez cała genetykę (np. testy nifty, czy PaPa), a skończywszy na wszystkich dotyczących hormonów, poziomu wit D, wapnia itd....no trudno coś doradzić. Myślę,że lekarz, który zna Twoją historię byłby najlepszym doradcą, które z nich warto wykonać, a które można sobie darować
Aniu uffff....uważaj na siebie, ok? Ja wiem, że w domu zawsze jest coś do zrobienia, ale wiesz...to może poczekać. Teraz Ty i okruszek jesteście najważniejsi. I Ty przecież o tym wiesz ;-) Leż i pachnij :-) Resztą niech się inni przejmują
Ok. Na razie tyle. Jeśli kogoś pominęłam, to bardzo przepraszam. Wszystkie Was cieplutko pozdrawiam i miłego wieczoru życzę:-)