ems82 i kajda dziękuje wam za dobre słowo. Czuję że powoli się z tym faktem godzę.W moim mężusiu mam ogromne wsparcie, tyle że on nie chce już rozmawiać o tym co było, a o tym co będzie.Pomimo że ja narazie zaprzestałam, on wciąż planuję założenie rodziny i nawet nie daje mi myśleć że będzie inaczej.Może to i dobrze... jest takim moim motorkiem napędowym.Zaczynam myśleć optymistycznie,choć noszę nadal w sobie duży żal.Zobaczymy jak to będzie... Mam cichutką nadzieję że jak już przyjdzie czas to dam radę...
gosia_f trzymam kciuki za ciebie i twoją fasolkę.. Napewno wszystko jest ok, a Ty się nie denerwuj bo to nie zdrowo.Pozdrawiam!
gosia_f trzymam kciuki za ciebie i twoją fasolkę.. Napewno wszystko jest ok, a Ty się nie denerwuj bo to nie zdrowo.Pozdrawiam!
. Ciemna różowa krecha rozwiała moje nadzieje. Teraz muszę iść do gina, dopiero w piątek dam radę, jeszcze qrcze na dodatek coś nie ok. Ot życie, by to trafił (tit). Koleżanki mówią wyluzuj, nie myśl, bo się nakręcasz, ale łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Zazdroszczę tym z Was, którym pojawiają się dwie kreseczki, ale z całej siły trzymam kciukasy.