Myszko smsa właśnie odczytałam ;-)
Jak go dostałam to już spałam to raz, a dwa - jako że ludzie z Allegro nie uznają czegoś takiego jak "późna godzina" i potrafią dzwonić w sprawie zamówień nawet w środku nocy, standardowo wyciszam na noc telefon i na niego nie zaglądam, dopiero rano.
Kochająca_mamo30 gratuluję !!! Super wiadomości, mam nadzieję że niedługo też się takimi podzielę ;-)
Wyślij jakąś fotkę !!
Nanulika jeżeli jest plamienie, ja zadzwoniłabym do ginka, i raczej na wszelki wypadek brałabym progesteron.
No i dużo odpoczywaj, nie noś, nie przemęczaj się !!
Ja po wczorajszych przeżyciach stwierdziłam że muszę się wyciszyć, odpocząć od wszystkich i wszystkiego - łącznie z komputerem. No i chyba dobrze zrobiłam, bo doszłam do nowych wniosków (może nie wszystkich fajnych ;-)).
Po pierwsze, sytuacja z ewentualnymi "wodami". Przelatałam całe popołudnie na wkładkach, było kompletnie sucho, na wieczór wyciągnęłam (nie lubie używać) no i podczas siadania okrakiem na łóżko sytuacja się powtórzyła. Ale coś mnie zastanowiło (trochę wstyd o tym pisać, no ale cóż) - czy to czasami nie jest mocz? Skąd taki wniosek? Bielizna była mokra "z przodu", a nie "na środku". Po drugie, każdą taką sytuację jaką miałam, stała się w momencie, jak mogłam mieć ucisk na pęcherz. Nie przyszło mi to wcześniej do głowy, ponieważ nigdy nie sądziłam że można "popuścić" i o tym nie wiedzieć, dlatego nawet nie brałam takiej ewentualności pod uwagę, ale nagle wszystko zaczęło do siebie pasować. Więc, jest to zarazem zła i dobra wiadomość: zła, bo wstyd, nie móc kontrolować takiego odruchu, a dobra, bo znaczy że musi to być uciskane główką, znaczy że się ładnie wpasowuje :-) - więc przepękam do końca na wkładkach i będę mieć nadzieję że po ciąży wszystko się wyreguluje.
Druga rzecz to skurcze - wykalkulowałam, że skurcze zawsze występowały po przytulankach z M - więc czy czasami to nie sperma wywoływała skurcze? Wczoraj żeśmy się nie przytulali, i całe popołudnie, całą noc - obyła się bez ani jednego napinania i ani jednego skurczu.
Wzięłam także kupiłam sobie ogromny słonecznik i całe popołudnie spędziłam przy skubaniu i oglądaniu filmów, aby nie myśleć o tym wszystkim (choć jak widać całkiem nie szło) - to był też dobry pomysł

No i ostatnie, postanowiłam położyć się spać w pozycji półsiedzącej, tak aby najpierw ułożyć wygodnie małą, a dopiero potem samej się do niej dopasować - w efekcie czego była w nocy grzeczna i nie napierała stopami na żebra (bo nie wiem czy pisałam, w ostatnich dniach miałam wrażenie że pcha stópki pod prawą stronę żeber co było także bólem nie do zniesienia).
Tym sposobem, miałam spokojne popołudnie i jeszcze bardziej spokojną noc - poszłam spać po 21wszej i spałam do teraz i wreszcie czuję się wypoczęta i spokojna psychicznie. Chciałabym teraz spokojnie wyczekać do piątkowej wizyty, dowiedzieć się jak tam wygląda sprawa na dole. Przepraszam za nasianie paniki wczoraj, ale się skumulowało. Dziękuję do dobre słowa i troskę :*