Dzieki kochane...teraz sie tak wydaje jak sie to czyta ze byscie zrobily to czy tamto ale wierzci mi ja nie mialam sil poprostu, wrocilam do domu, dochodzilam dlugo do siebie, rana sie babrala, ropa bol okropny, przez szpital zrobily sie zatory w piersiach, guzki nie moglam karmic wiec wylam z bolu jak musialam masowac piersi, po paru dniach pobytu w domu moja mame zabrala erka na oiom bo znow nawrot chorby - rak wiec tato ciagle przy mamie a ja SAMA w domu z tym wszystkim, problemami, pogryzionymi krwawiacymi sutkami, polog masakra....nie mialam glowy, urodzicie zobaczycie

mialam lekka depresje wsio sie naszlo, potem zrobilam lekki szum, drugi wywiad i dowiedzialam sie ze ona poprostu nie ma dzieci nie moze i taka zrzedliwa, wredna i to ona mnie szyla choc nie powinna

poszedl caly raport i PODOBNO poleciala cala zmiana bo ordynator sie dowiedzial przede wszystkim ale ile w tym prawdy....to nie wiem, boje sie teraz jak cholera ale teraz mam M przy obie i on taki ze nie da mi zrobic krzywdy i rozstrzela po scianach a nie da krzywdy wyrzadzic, konkretny i wypyskany jak trza wiec bedzie ustwial po katach jak ja bede go na porodowce przeklinac :-)