reklama

starania się - watpliwości..

reklama
wskakuje do lozeczka (choc po tych faworkach powinnam napisac ze sie wtaczam)
do jutra dziewczyny i nie odmawiajcie sobie paczusia albo dwoch

Hanka jaja z ciebie no co ty nasz staz wynoosi juz 7,5 lat choc czasami siebie podziwiam ze tak dlugo wytrzymalam tudziez ze moj m ma jeszcze wszystkie zeby:)
 
jakies trzy lata temu wchodzilam na czata........i tak sie tam zadomowilam ze nic wiecej niepotrzebowalam........zaczynalam remont domu i glupie pytanie sprawilo ze sie odezwal.....i tak nastepnego dnia i nastepnego i nastepnego.......najlepsze w tym ze ja byłam tu a on w irlandii......przyjechal do polski i uparl sie ze przyjedzie do mnie na grlia 460km......balam sie jak szlak,no ale coz...niewierzylam ze przyjedzie,..no ale........najlepsze bylo pozniej.....ja glupia po namowie kuzyna pojechalam z nim w do jego gory domu.....bardziej z ciekawosci....bo jest rozwodnikiem i chcialam sprawdzic czy mowi prawde........pozniej kupil mi i synowi bilet do irlandii....przylecial do gdanska bo ja sie boje samolotow......pozniej przyjechal bo obiecal mojemu kamilowi wyjazdw gory.....ozniej lot do anglii.....no i tak zostalo.....mieszkami dwa lata razem i niezaluje ani minuty ze dalam sie najpierw wciagnac w internetowa znajomosc...
 
Mam takiego głoda, że jak by dzisiaj był czwartek zjadła bym nawet 3 pączki z dodatkowym dżemikiem, polanym czekoladą (nienawidzę czekolady) a i co tam dorzucę jeszcze bitą śmietanę.

Agalotta śpij dobrze klocuszku, ale Dzeni jak nie uciekasz to pisz jak co i gdzie bo to ciekawe. Miłość z internetu.
 
wiesz....sama sie sobie dziwie ze tak to wyszlo.....jakos nigdy nie wierzylam w taka milosc.....tymbardziej ze jakis czas temu z sasiedniej wiochy dziewczyna tez poznala goscia przez internet i pojechala z nim w gory i tam ja znalezli martwa....glosno bylo na cala polske
 
jakies trzy lata temu wchodzilam na czata........i tak sie tam zadomowilam ze nic wiecej niepotrzebowalam........zaczynalam remont domu i glupie pytanie sprawilo ze sie odezwal.....i tak nastepnego dnia i nastepnego i nastepnego.......najlepsze w tym ze ja byłam tu a on w irlandii......przyjechal do polski i uparl sie ze przyjedzie do mnie na grlia 460km......balam sie jak szlak,no ale coz...niewierzylam ze przyjedzie,..no ale........najlepsze bylo pozniej.....ja glupia po namowie kuzyna pojechalam z nim w do jego gory domu.....bardziej z ciekawosci....bo jest rozwodnikiem i chcialam sprawdzic czy mowi prawde........pozniej kupil mi i synowi bilet do irlandii....przylecial do gdanska bo ja sie boje samolotow......pozniej przyjechal bo obiecal mojemu kamilowi wyjazdw gory.....ozniej lot do anglii.....no i tak zostalo.....mieszkami dwa lata razem i niezaluje ani minuty ze dalam sie najpierw wciagnac w internetowa znajomosc...

Jasna cholera ale historia. Będziesz miała co opowiadać wnukom. Mój też jest rozwodnikiem, najgorsze co było do przejścia w naszym związku.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry