Ja wczoraj mialam rozmowę z moja szefową.
Powiedziałam jej, ze od kwietnia zaczynamy starac sie o dziecko, czywiscie nie zakładam, ze odrazu nam sie uda ale czułam sie w obowiazku jej o tym powiedzieć, bo lekarz na ostatniej wizycie zaznaczył, ze bedę musiała przynajniej na poczatku lezeć wiec muszą w pracy znaleśc kogos na moje miejsce.
A nie chciałam , zeby sefowa miał do mnie jakies pretensje ze nic nie powiedziałam i z dnia na dzien przynosze zwolnienie.
Ale moja kierowniczka spoko do tego podeszała, mówiła, ze sama nad tym myslała i ze nie bedzie problemu - mam sie nie martwic pracą tylko myslec o maleństwie.
Ulzyło mi, teraz tylko czekanie do kwietnia i mam nadzieję, ze w 2010 bedę już mamusia.:-)