reklama

Staranka by zostać mamą od 2010

reklama
po to jesteśmy żeby się wspierać Ty nas My Ciebie - po to jest to forum przecież :tak: Będziemy trzymać kciuki i się uda trochę wiary (wiem łatwo powiedzieć)
każda ma chwile zwątpienia - tak już jest nic na to nie poradzimy

ja wybrałam porady psychologa, pomogło - nie było łatwo się otworzyć, chyba łątwiej teraz znosze porażki nie płaczę jak przyjdzie @ jest mi źle ale już nie wpadam w histerię :-(

Tośka ja mam za sobą takie spotkania z innego powodu...wiem jak rozpoznawać swoje emocje i nazywać je i to mi już dużo daje... w trakcie tamej terapii wyszło, ze jestem mega niecierpliwa i z tym sobie nie umiem poradzić...po prostu trudnio mi czekać...mega trudno...moja osobowość to osobowość działacza...dla siebie i grupy...z emeocjami dochodze do ładu, ale problem jest z czekaniem, bo aj chciałabym już coś dalej robić...badac hormonu, drożnosć, 3 wizyty u ginó a tak co wielkie NIC
 
na wzmocnienie szeregów naszych M:tak::-D


a to mój i tak ma silne i chodzi wniebowzięty;), więc nie będę go faszerować. Jakby coś było na te przeciwciała to bym wszystko wzięła by ich się pozbyć

Zresztą powiedziałam wczoraj mężowi, że od nastęonego cyklu będzie współżyć tylko z prezerwatywą to może mój śluz/ organizm zapomni o wytwarzaniu przeciwciał.
 
:-(zawsze co dobre i miłe pamiętamy dłużej niż to co złe i nieprzyjemne...radzić sobie z emocjami - na to nie ma lekarstwa każdy z nas po prostu musi je przełknąć, przetrawić:-(

:zawstydzona/y:zdradzę Wam pewien sekret - byłam już kiedyś w ciąży i byłam prze szczęśliwa (lub sobie wmawiałam) ... potem poroniłam... myślałam co ja takiego zrobiłam w życiu że Bóg mnie tak karze ... a potem niestety mój partner okazał się damskim bokserem co skrzętnie ukrywał przez ponad 3 lata... i wtedy pomyślałam, że jednak Bóg czuwa nade mną i wiedział że to nie była odpowiednia chwila na aniołka... dopiero wtedy dostałam takiego kopa że odeszłam... a dziś jestem bardzo szczęśliwa i czekam na fasolkę z Tym jedynym :tak:

kochana współczuję, z drugiej strony gratuluję, ze zmieniąłś zycie... ja wychodze z wiarą, ze nic w życiu nie dzieje sie bez przyczyny (mój anioł stróż czuwa nademna i moim losem) no i to co się dzieje z perspektywy czasu okarze sie pozytytywne...wierzę, ze u Ciebie , u Nanusi, toski, I wszystkich innych również...
Tylko to czeakanie...
 
a to mój i tak ma silne i chodzi wniebowzięty;), więc nie będę go faszerować. Jakby coś było na te przeciwciała to bym wszystko wzięła by ich się pozbyć

Zresztą powiedziałam wczoraj mężowi, że od nastęonego cyklu będzie współżyć tylko z prezerwatywą to może mój śluz/ organizm zapomni o wytwarzaniu przeciwciał.
nie przeczytalas:no:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry