reklama

Staranka by zostać mamą od 2010

;-)wiesz czasem nawet lekarze nie umieją wytłumaczyć faktu poczęcia bo wszystko wskazuje na brak takiej możliwości, tylko że musisz uwierzyć że to nie lekarze ani Ty nie decydujesz o tym kiedy ma się pojawić fasolka, jest jeszcze nad nami Ktoś kto nad tym wszystkim czuwa i musisz być cierpliwa ale też musisz w to mocno wierzyć tak z całych sił bo chory który nie wierzy w możliwość wyzdrowienia ma tylko 50% szans :-) będzie dobrze :rofl2:
to racja ...jest tak jak piszesz...tylko jak radzić sobie z emocjami...rozczarowaniem, oczekiwaniem, smutkiem, przygnębieniem itd...z radoscia i szczesciem to prosciutkie...
 
reklama
;-)wiesz czasem nawet lekarze nie umieją wytłumaczyć faktu poczęcia bo wszystko wskazuje na brak takiej możliwości, tylko że musisz uwierzyć że to nie lekarze ani Ty nie decydujesz o tym kiedy ma się pojawić fasolka, jest jeszcze nad nami Ktoś kto nad tym wszystkim czuwa i musisz być cierpliwa ale też musisz w to mocno wierzyć tak z całych sił bo chory który nie wierzy w możliwość wyzdrowienia ma tylko 50% szans :-) będzie dobrze :rofl2:

dobrze gada polać jej :-D

Tośka ja imprezuje w łóżeczku od rana tylko mój kochany musi mieć czas na regenerację , bo ja to mam takiego powera że mogę na okrągło:-D:-D:-D:-D:-D:-D
heheh no tak nie wykończ chłopa tylko heheh bo będzie uciekał :-D
 
mój W. zawsze mi powtarza że nie można się zamartwiac z powodu czegoś na co nie mamy wpływu :tak: niestety ma rację


szykuje się silna grupa :-D:-D

no nie mam ...nie radzę sobie za bardzo wiesz...to czekanie przerasta mnie...

ja moz enie długodystansowiec, ale też mi dziś przebiegło, ze w koncu zostanę tutaj sama;-)
 
przez 2 lata starań wierzyłam,że to za sprawą antykoncepcyjnych tabletek, które zażywałam, nie mam dziecka. Po takim czasie ciężko się "zobojętnić" i ciagle wierzyć,że będzie dobrze

A jeszcze kilka dni temu ja Was pocieszałam i mówiłam GŁOWA DO GÓRY! :(

po to jesteśmy żeby się wspierać Ty nas My Ciebie - po to jest to forum przecież :tak: Będziemy trzymać kciuki i się uda trochę wiary (wiem łatwo powiedzieć)
każda ma chwile zwątpienia - tak już jest nic na to nie poradzimy

to racja ...jest tak jak piszesz...tylko jak radzić sobie z emocjami...rozczarowaniem, oczekiwaniem, smutkiem, przygnębieniem itd...z radoscia i szczesciem to prosciutkie...
ja wybrałam porady psychologa, pomogło - nie było łatwo się otworzyć, chyba łątwiej teraz znosze porażki nie płaczę jak przyjdzie @ jest mi źle ale już nie wpadam w histerię :-(
 
to racja ...jest tak jak piszesz...tylko jak radzić sobie z emocjami...rozczarowaniem, oczekiwaniem, smutkiem, przygnębieniem itd...z radoscia i szczesciem to prosciutkie...

:-(zawsze co dobre i miłe pamiętamy dłużej niż to co złe i nieprzyjemne...radzić sobie z emocjami - na to nie ma lekarstwa każdy z nas po prostu musi je przełknąć, przetrawić:-(

:zawstydzona/y:zdradzę Wam pewien sekret - byłam już kiedyś w ciąży i byłam prze szczęśliwa (lub sobie wmawiałam) ... potem poroniłam... myślałam co ja takiego zrobiłam w życiu że Bóg mnie tak karze ... a potem niestety mój partner okazał się damskim bokserem co skrzętnie ukrywał przez ponad 3 lata... i wtedy pomyślałam, że jednak Bóg czuwa nade mną i wiedział że to nie była odpowiednia chwila na aniołka... dopiero wtedy dostałam takiego kopa że odeszłam... a dziś jestem bardzo szczęśliwa i czekam na fasolkę z Tym jedynym :tak:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry