Tak czytam o tej narkozie i szczerze Wam współczuje. My mieliśmy tylko kremik i czopek mały dostał. Jadł około 2 godziny przed zabiegiem bo tuż przed bałam się go nakarmić. Ale zaraz po zjadł i poszedł spać. Cały dzionek mi pięknie przespał (pewnie po tym czopku, którego nazwy nie znam). Budził się tylko żeby zjeść. Na drugi dzień był trochę marudny bo chyba go pobolewało troszkę. W szpitalu na oddziale byliśmy o 8.30, o 9.00 go znieczulili a o 9.30 zabieg. O 12.00 mogliśmy już wyjść ale wolałam godzinkę dłużej posiedzieć dla pewności. A gdybym mojego Słoneczka od 3 w nocy nie mogła nakarmić to nie wiem jak by to wyglądało...
Agugula postaraj się jeszcze jakoś przekonać męża, chociaż wiem, że to może być bardzo trudne. Mój mąż bardzo mnie wspiera ale tylko przed zabiegiem wszedł ze mną do lekarza a podczas ja stałam pod salą a on wyszedł ze szpitala. Po prostu dla niego to zbyt wiele... Ja sobie z tym lepiej radze - bo muszę, a nasi mężowie są poprostu trochę mniej odporni...