Nie chodzi tu o pobieranie "kasy" są ludzie którzy sa w naprawde ciężkiej sytuacji , mąż pracuję, ja obecnie jestem na macierzyńskim , nie mogę wrocic do pracy ze wzgledu na to ze panie w żłobku niechcą brac odpowiedzialności za dziecko leżące z gipsem na nogach , macierzyńskie konczy się we wrzesniu wtedy kiedy akurat przypada operacja i żżłobek w którym go nikt niechce , nie wiem po co wgl się tłumacze, ludzie sa zlosliwi , to jest przykre , gdybym mogla to nie pobieralabym "kasy" , plan byl prosty maly do żłobka a ja do pracy wracam , niestety nie powiodl się , a owa "kasa" bylaby choćby na dojazdy do lekarza , zamiast podcinac sobie nawzajem skrzydla proponuję cieszyc się ze nie macie takich problemów